<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>bolek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/bolek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "bolek"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 16:56:23 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[bo wszyscy esbecy to wielcy patrioci!]]></title>
<link>http://innewidoki.wordpress.com/?p=77</link>
<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 07:49:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>darek olejniczak</dc:creator>
<guid>http://innewidoki.wordpress.com/?p=77</guid>
<description><![CDATA[znalazłem dziś w sieci, choć szukałem czegoś innego, internetową wersję bestsellera pt: ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">znalazłem dziś w sieci, choć szukałem czegoś innego, internetową wersję bestsellera pt: "SB a Lech Wałęsa - przyczynek do biografii". nie mam jeszcze drukowanego egzemplarza (spodziewam się "na dniach"), zatem trudno mi zweryfikować zgodność tego sieciowego pirata - jak się domyślam- z oryginałem. z pewnością brak tam skanów dokumentów ilustrujących pracę Cenckiewicza i Gontarczyka. ale właściwie to ja nie o tym, tyle, że w książce mowa o epizodzie, o którym i ja dziś chciałbym napisać...</p>
<p style="text-align:justify;">być może znacie (a jeśli nie, to poznacie) <a href="http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,5386170,Walesa_i_zaginione_mikrofilmy.html" target="_blank">tę historię</a>, a w jej uzupełnieniu <a href="http://www.wprost.pl/ar/101225/Uran-za-teczki/" target="_blank">"sprawę uranową"</a>. sprawa byłego oficera SB, Frączkowskiego co jakiś czas pojawiała się w mediach i była przyczynkiem do domniemań i domysłów, snucia teorii spiskowych na temat ewentualnej agenturalnej przeszłości Wałęsy. miałem okazję rozmawiać ponad rok temu z Jerzym Frączkowskim. pewnego styczniowego wieczora zastukałem do jego drzwi i powiedziałem, że chcę pogadać. nie wpuścił mnie do środka, twierdząc, że nie chce denerwować chorej żony. ale wyszedł z domu i podjechaliśmy jego samochodem do pobliskiej knajpki, w której przez ponad godzinę rozmawialiśmy o sprawach rozmaitych. były esbek nie chciał, żeby nagrywać rozmowę (i tak pewnie nie wierzył, że nie nagrywam), ani żeby publikować jej treść w gazecie. zresztą gazeta straciła zainteresowanie sprawą.</p>
<p style="text-align:justify;">oto notatka sporządzona bezpośrednio po tym spotkaniu: <strong>Jerzy Frączkowski</strong> - <em>"</em><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0 21   &#60;![endif]--> <em><span style="color:#000000;">Ci, którzy wtedy do mnie przyszli to byli moi koledzy, ludzie, którzy mienili się być moimi przyjaciółmi. A tymczasem od dawna knuli spisek za moimi plecami. A ja tymczasem te materiały wyniosłem do domu, tak jak czasem wynosiłem inne, albo jak brałem je z różnych archiwów i przeglądałem w swoim gabinecie. Po co? Po prostu interesowałem się historią Polski, chciałem wiedzieć, poznać pewne mechanizmy. Moja rodzina też ucierpiała przez UB, a kiedyś przodkowie byli wywożeni na Sybir. No i ja tamte materiały wyniosłem, bo chciałem je ocalić dla przyszłych pokoleń, wierzyłem, że kiedyś mogą się komuś przydać. I nie chodziło mi o mnie, ja dla siebie tego nie robiłem. Te materiały to nie były dokumenty bazowe. To były raczej teksty opisowe dotyczące między innymi sprawy „Bolka”. Takie skrawki w zasadzie, kto był w zainteresowaniu służby na przykład. To, co teraz dzieje się z teczkami to sianie nienawiści między Polakami. To niepotrzebne, ale ja to przewidziałem i niszczyłem niektóre dokumenty, które miałem u siebie. Wiedziałem po prostu, że kiedyś ktoś może zechcieć je wykorzystać przeciw innym ludziom. A po co? Wracając do ludzi, którzy zrobili u mnie rewizję – to byli oficerowie, którzy się zweryfikowali, a przecież wszyscy co do jednego pracowali w służbach dłużej ode mnie nawet o dziesięć lat. Więc ja się pytam, co to za weryfikacja? Przecież to wszystko z góry było ukartowane, wiadomo było, kto przejmie władzę, kto kogo ma chronić, kto zachowa wpływy. Znamienne jest też to, że ci wszyscy, którzy w gdańskim UOP dostali stanowiska, to byli ci sami, którzy kiedyś opozycję rozpracowywali. A „obstawa” Wałęsy z lat 80. to byli jego późniejsi ochroniarze. On widocznie uznał, że i tak się z tą ekipą zna, bo przecież nigdy go na krok nie odstępowali, więc ich wybrał, bo byli sprawdzeni. Gdańska SB go chroniła, gdyby mu włos z głowy spadł, to by nas tu wszystkich powiesili. No to oni go potem dalej chronili w nowej Polsce. A sprawa tych rzekomych materiałów promieniotwórczych zakończyła się po 10 latach umorzeniem, bo sąd uznał, że moją jedyną winą było to, że na pojemniki do przechowywania materiałów promieniotwórczych miałem złe dokumenty przewozowe. Tylko! Co do mikrofilmów, to jeszcze w latach 90. zostałem wezwany do warszawskiej prokuratury, gdzie toczyło się śledztwo w sprawie zaginięcia tych materiałów, które skonfiskowano mi w domu. Przesłuchano mnie, ale nie mogę ujawniać szczegółów, bo obowiązuje mnie tajemnica. Śledztwo było tajne. Nie wiem, co się stało z tymi dokumentami. Prokurator stwierdził jedynie, że zginęły one w MSW. Nawet nie wiem, czy one istnieją, czy zostały zniszczone.<span style="font-size:12pt;font-family:&#34;"> Po co mi je wtedy zabrano z domu? Uznano, że były tajne i nie powinny u mnie leżeć. Ja przecież chciałem je oddać, jak odchodziłem ze służby, tylko nie miałem komu. Nikt ich nie chciał. A potem uznali, że może warto je przejąć, może się przydadzą? Tak na wszelki wypadek."</span></span></em></p>
<p style="text-align:justify;">tyle Frączkowski. ja wiem, że najbardziej emocjonujące są sprawy związane z pytaniem - kim był Bolek?, ale pragnę zwrócić waszą uwagę na coś innego. otóż Frączkowski mówi o swoim patriotyzmie, zainteresowaniem historią Polski, zsyłce rodziny na Sybir, o tym, że nie chciał by mikrofilmy kogoś w przyszłości skrzywdziły. no jednym słowem Patryjota! i wiecie co? nie on jeden! nie on jeden z całej armii esbekow i donosicieli tłumaczy się dziś swoim patriotyzmem. zdarzyło mi się w życiu rozmawiać jeszcze z dwoma czy trzema esbekami i TW. i każdy z nich, jak jeden mąż, mówił o historii Polski,  patriotyzmie albo szlacheckich korzeniach. tylko jeden - Maleszka, którego osobiście szczęśliwie nie znam, i którego tylko w telewizorze widziałem - na pytanie "dlaczego?" odpowiada poniekąd słusznie: "to jest bardzo dobre pytanie".</p>
<p style="text-align:justify;">zaanektowanie przez dawnych funkcjonariuszy aparatu represji i ich kapusiów pojęć ze słownika działaczy opozycyjnych, takich jak patriotyzm, Polska, historia, przyszłość, dziedzictwo, zsyłka itp., to manewr tyle przebiegły, co dobrze oddający mentalność tych ludzi. -oto ja, esbek, jestem takim samym patriotą, jak i wy, tak samo ucierpiałem (ja lub moja rodzina) ze strony sowietów, nie różni nas właściwie nic. tyle, że ja postanowiłem służyć Polsce w ten sposób, a wy inaczej. wierzyłem, że mogę coś zmienić od środka, że lepiej układać się z wrogiem, niż jak wy, walczyć z nim. że więcej w ten sposób można zyskać dla kraju.-</p>
<p style="text-align:justify;">podłe? no podłe. ale jakież wytchnienie daje biednej, skołatanej esbeckiej duszy wiara w to, iż gruncie rzeczy jest się przyzwoitym człowiekiem...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lech Wałęsa – nietykalna legenda?]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=33</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 12:00:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=33</guid>
<description><![CDATA[To, że Lech Wałęsa jest legendą, jest kwestią raczej bezsporną. Był współtwórcą solidarno]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">To, że Lech Wałęsa jest legendą, jest kwestią raczej bezsporną. Był współtwórcą solidarnościowej rewolucji, sprawnym organizatorem i przywódcą wolnych związków zawodowych, pierwszym, po odzyskaniu wolności, prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Jest przykładem samorodnego talentu politycznego. Stał się symbolem polskiej demokracji i chociaż miał zawsze wielu przeciwników, uosabia to, co w polityce najważniejsze – doprowadził do zmiany władzy i obalenia wrogiego reżymu w bezkrwawy sposób, wpisując się w zacną tradycję obywatelskiego nieposłuszeństwa rozpoczętą w XX wieku przez Mahatmę Gandhiego i kultywowaną przez np. Martina Luthera Kinga. W tej tradycji walkę prowadzi się poprzez perswazję i negocjacje.<br />
Chociaż Lech Wałęsa nie jest już czynnym politykiem i jego wpływ jest dzisiaj na Polskę raczej symboliczny, ciągle jego osoba budzi kontrowersje. Jest też przedmiotem co jakiś czas wznawianych ataków ze strony, co najciekawsze, dawnych towarzyszy z lat walki opozycyjnej.</p>
<p><!--more--></p>
<p><strong>Bolek</strong><br />
Oskarżany jest przez nich o to, że w czasach PRL-u był agentem o pseudonimie Bolek. Ostatni sprawa ta nabrała rozpędu, kiedy Instytut Pamięci Narodowej zapowiedział publikację książki, która ma zawierać dowody na poparcie tej hipotezy. Książka się jeszcze nie ukazała, ale już podniósł się raban. Jedni sie cieszą, inni oskarżają IPN o manipulacje. Wałęsa konsekwentnie zaprzecza i mówi, że Bolkiem nie był. Zapowiada też, że ujawni, kto się naprawdę krył pod tym pseudonimem.<br />
Trzeba poczekać na publikację zapowiadanej książki i do tego czasu powstrzymać się od jej komentowania. Nie można wszak komentować czegoś,  co do czego nie posiada sie wiedzy. Problemy leżą na tak naprawdę gdzie indziej i nie polegają po prostu na tym, czy Wałęsa współpracownikiem komunistycznych służb był, czy też nie. Pierwszy problem dotyczy tego, czy były Prezydent kłamie zaprzeczając i czy jako legenda ma prawo do swoistej nietykalności z tytułu swej dawnej, chwalebnej działalności politycznej. Drugi dotyczy tego, czy jeśli nim był, a jeśli nawet tak w istocie było, to jakie ma to znaczenie.
</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Legenda</strong><br />
Wałęsa jest legendą. Ta legenda powinna być jednak w pewien sposób oddzielona od Lecha Wałęsy - obywatela RP. Powinno być tak dlatego, że żyje ona własną egzystencją, która funkcjonuje w społecznej świadomości nie tylko Polaków, ale też innych narodów, które z polskiego zrywu niepodległościowego skorzystały i same się na tej fali wyzwoliły. Oczywiście, Wałęsa sam tego nie dokonał, ale nie zmienia to faktu, że jego nazwisko było w pewnym sensie marką wschodnioeuropejskiego ruchu antykomunistycznego. Legenda ta to pewien zbiór symboli, które różnie można interpretować, ale pozostają one tworem niezależnym. Pytanie więc, czy legenda jest nietykalna jest źle postawione, gdyż, jak każda postać mentalnego tworu podlega własnym przemianom, najczęściej niezależnym od woli jednostek.<br />
Niezależnie od tego Wałęsa-Legenda jest częścią nowoczesnej historii i będzie nią zapewne jeszcze bardzo długo. Czy z tego tytułu Wałęsa–obywatel ma prawo do innego traktowania? W pewnym sensie tak. Zasługi, które można mu przypisać są ogromne i nawet jeśli jako człowiek skalał się ongi czynem niegodnym, to ciężar późniejszych zasług powinien ową winę częściowo przynajmniej znosić. Z drugiej jednak strony to specjalne traktowanie nie oznacza, że Wałęsa nie ponosi moralnej odpowiedzialności za czyny przez siebie popełnione. I nie chodzi o to, czy był agentem Bolkiem czy nie, tylko czy jeśli nim był, a zaprzecza, to czy ma prawo z tego tytułu domagać się specjalnego traktowania. Z pewnością nie, ale jest to odrębny problem.</p>
<p><strong>Polityk</strong><br />
Aby ten problem ująć z właściwej mu perspektywy trzeba nie tyle badać moralność Lecha Wałęsy, ale spojrzeć nań jak na polityka. O tym, że moralność nie ma nic wspólnego z polityką, wiemy przynajmniej od Machiavellego. Polityka to nie moralność, a kto tak sądzi wikła się w nierozwiązywalne problemy. Służy ona bowiem osiąganiu publicznych celów. Kto pragnie władzy i chce obalić tyrana, ma prawo do takich czynów, które będą przede wszystkim skuteczne. W machiavellicznym ujęciu służą ku temu takie środki, jak podstęp, oszustwo, mamienie wroga i manipulowanie informacjami w celu dezinformowania o poczynionych zamiarach. W każdym bądź razie sprytny i zdeterminowany polityk nie powinien nadużywać takich metod, które są powodem niepotrzebnego cierpienia ludzi – tak po jednej jak i po drugiej stronie konfliktu. Podstawowy zestaw narzędzi walki to negocjacje, perswazja, nieposłuszeństwo wobec władzy, którą chce się obalić. Jeśli one są niewystarczające można wroga po prostu oszukać i sprawić, aby myślał to, co chcemy, żeby myślał.<br />
Wałęsa stawił czoła najlepiej zorganizowanej bandzie niegodziwców w najnowszej historii. Komuniści, a zwłaszcza agenci służb specjalnych UB, a potem SB to byli zwykli bandyci, działający pod osłoną oficjalnej, despotycznej władzy. Oni w środkach nie przebierali, a takie kryteria jak szlachetność i moralność były dla nich po prosu śmieszne. Ci ludzie przez kilka dekad skrytobójczo mordowali swoich rodaków, prześladowali ich i zmuszali do czynów obrzydliwych, posługując się całym zestawem środków przymusu i gróźb. Listę ich ofiar symbolicznie zamyka ksiądz Jerzy Popiełuszko.</p>
<p><strong>Siedząc przed bandytą</strong><br />
Jeśli zatem Lech Wałęsa stanął w otwartej konfrontacji z esbeckimi bandytami, to wiedział, że stawka jest wysoka,  z jego życiem włącznie. Mogli go w każdej chwili unicestwić tak, że nie zostałby po nim żaden ślad. Mogli go torturować. Mogli pozabijać mu dzieci i zniszczyć jego całą rodzinę.  Mogli to robić i robili to bez zbędnych ceregieli wobec innych ludzi. W takiej sytuacji Wałęsa, który znalazł się w ich rękach, mógł zrobić cokolwiek. Mógł podpisać wszystko, co mu podsunęli. Mógł zgodzić się na każdą jedną formę współpracy. Miał do tego prawo, nie tylko jako polityk, ale jako zwykły człowiek. Z etycznego punktu widzenia bowiem, odmówienie bandytom tego, czego żądają, jest czynem tzw. supererogacyjnym, czyli mówiąc prościej heroicznym, który do obowiązków nie należy, tak, jak nie należy doń rzucanie się do płonącego domu, aby kogoś ratować. Kiedy siedzi się przez bandytą, można ze spokojnym sumieniem go mamić, okłamywać i zwodzić podpisując cokolwiek on chce. Tak z etycznego, jak prawnego punktu widzenia, złożone w takich warunkach oświadczenie woli nie posiada żadnych skutków moralnych i prawnych. Ma natomiast skutki polityczne. Jeśli bowiem robi tak polityk, to może być to przejaw sprytu i przebiegłości, które w polityce są ważnymi cnotami.<br />
Jeśli Lech Wałęsa podpisał cokolwiek w takich warunkach, jak te opisane powyżej, to nawet gdyby był Bolkiem, nie ma to znaczenia. Ważne jest to, że pokonał komunistyczną bestię.<br />
Inna sprawa jeśli będąc Bolkiem czynił szkodę we własnym środowisku. Gdy okaże się, że tak było, to zmieni zupełnie postać rzeczy. Jeśli natomiast udawał współpracę i oszukiwał Jaruzelskiego i Kiszczaka, to tylko chwała mu za to. Dlatego, jeśli był Bolkiem, to powinien się do tego przyznać, i to z dumą, że wywiódł w pole doskonale zorganizowaną bandę komunistycznych siepaczy.<br />
W takiej sytuacji powinien być nietykalny zarówno jako Wałęsa – Legenda, jak i Wałęsa – obywatel. Ci, którzy tego nie zrozumieją, nie rozumieją polityki. Wszak dla nas, pokolenia, które na odzyskaniu niepodległości korzysta, nie ma znaczenia co Wałęsa podpisał. Liczy się to, że mamy wolność, paszporty, prawo do swobodnego wypowiadania się i poróżowania oraz że nie chodzimy głodni i zastraszeni. Najważniejsze jest dla nas to, że przywrócona została nam przestrzeń normalnej walki politycznej, gdzie nie trzeba nikogo zabijać i oszukiwać.<br />
Jeśli natomiast Wałęsa kłamie i sądzi, że tym sposobem coś uzyska, to tylko sam przyczynia się do upadku swojej własnej legendy. Jeśli konsekwentnie kłamie, to ma widać  coś do ukrycia, albo nie rozumie roli jaką odegrał w polskiej polityce.</p>
<p><strong>Wrogowie</strong><br />
Lech Wałęsa ma wielu wrogów. Oni też prowadzą walkę i mogą oszukiwać i zwodzić. Tylko że pogrążając Wałęsę nie uzyskują celu politycznego, który takie metody by jakoś uzasadniał, bowiem nie odbiorą mu w ten sposób władzy. Jeśli więc za sprawą Bolka stoi spisek jego przeciwników, to trudno inaczej potraktować ich postępowanie, niż w kategoriach zemsty, a to do polityki z całą pewnością nie należy.</p>
<p><strong>Co dalej?</strong><br />
Historycy są od tego, żeby badać źródła, dokumenty, świadectwa. Historia nie może służyć walce politycznej. Jeśli więc historycy IPN-u badają to, co zostawili po sobie bandyci, powinni mieć na uwadze też to, że byli to doskonale zorganizowani manipulatorzy i fałszerze. To nie byli przecież głupi ludzie.<br />
Trzeba teraz liczyć na to, że przede wszystkim zapowiadana przez IPN książka będzie rzetelna, po drugie, jeśli okaże się, że Wałęsa Bolkiem był, to warto by się wreszcie do tego przyznał.<br />
Nawet jeśli nim był, a dalej będzie kłamać, to chociaż z punktu widzenia moralności  będzie to naganne, to i tak dla wielu pozostanie legendą. Człowiekiem, który chwycił a łeb czerwoną bestię i posadził ją przy stole, gdzie negocjacjami sprawiono, że polskimi ulicami nie polała się krew.</p>
<p><strong>Sądy boże</strong><br />
Pojawia się jeszcze inne pytanie. Czy ma jakiś sens wywlekanie z szaf starych „trucheł historii” i stawiania ich przed trybunałami? Pewnie da się to jakoś uzasadnić, ale czy o to chodzi? Nawet jeśli chodzi o prawdę, to nie jest ona wartością polityczną. Przeciwnie, prawda wprowadzona do polityki robi większe spustoszenie niż machiaelliczne  metody. Prawda jest usytuowana gdzie indziej, nie w świecie polityki. W nim natomiast wartością jest konsensus – zgoda na takie środki władzy, abyśmy się wszyscy wzajemnie nie pozabijali – bo do tego jesteśmy z całą pewnością zdolni. Wałęsa był, tak warto przynajmniej wierzyć,  człowiekiem konsensusu, zadbał o to, że się nawzajem nie zarżnęliśmy w 1989. To chyba trzeba mieć na uwadze przede wszystkim w odniesieniu do jego osoby.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzieci to mają fajnie…]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=891</link>
<pubDate>Mon, 30 Jun 2008 14:26:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=891</guid>
<description><![CDATA[– co tam na Wakacjach Pajacyku?
– nic.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>– co tam na Wakacjach Pajacyku?<br />
– nic.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po której jesteś stronie?]]></title>
<link>http://onlyverse.wordpress.com/?p=96</link>
<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 15:59:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kub</dc:creator>
<guid>http://onlyverse.wordpress.com/?p=96</guid>
<description><![CDATA[Niezwykłe zdolności PISiarni do szczania po porządnych ludziach, wynajdywania wrogów i generalni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niezwykłe zdolności PISiarni do szczania po porządnych ludziach, wynajdywania wrogów i generalnie do dzielenia społeczeństwa na wrogie obozy nie zanikły po przegranych wyborach. Teraz każdy najwyraźniej musi się zadeklarować po czyjej jest stronie - Wałęsy czy SB. Dla mnie cały ten spór jest sztuczny. Trzeba mieć głowę na pół metra we własnej odbytnicy, żeby podniecać się, że Leszek coś tam kiedyś podpisał. Gdyby wtedy SB wzięło mnie do aresztu choćby i na 24 godziny i dobrze postraszyło, prawdopodobnie podpisałbym nawet oświadczenie, że robię laskę za pięć złotych na przystankach tramwajowych, i to przed denominacją. Podpisano w trzech egzemplarzach, własną krwią i gęsim piórem. Czy mogę już iść do domu? Dziękuję.</p>
<p>Nie widzę sensu w dalszym rozwijaniu tematu, a ponieważ młodzież, szczególnie ta faszyzująca... khm, khm, "narodowa", może czuć się zagubiona wśród tylu sprzecznych opinii w mediach, postanowiłem pomóc jej za pomocą poniższego zdjęcia instruktażowego. Używać w razie wątpliwości bądź kłopotów z pamięcią.</p>
<p><a href="http://onlyverse.files.wordpress.com/2008/06/walek_kaczory1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-98" src="http://onlyverse.wordpress.com/files/2008/06/walek_kaczory1.jpg" alt="" width="497" height="290" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[CENCKIEWICZ-GONTARCZYK KONTRA LECH WAŁĘSA]]></title>
<link>http://inicjacja.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 18:14:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>El Mo</dc:creator>
<guid>http://inicjacja.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Nazwisko Cenckiewicz jakieś takie trudne dla Polaka do wymówienia. Gontarczyk jakieś takie żydo-]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nazwisko <strong>Cenckiewicz</strong> jakieś takie trudne dla Polaka do wymówienia. <strong>Gontarczyk</strong> jakieś takie żydo-komunistyczne w skojarzeniach pamiętanych z przeszłości. <strong>Paranoja polityczna</strong> szaleje jako schorzenie powszechne i dobrze opisane w sposób naukowy. Szukam kim są ci współcześni <strong>cichociemni</strong> na usługach aktualnej policji politycznej typu IPN, bo jak wiadomo instytucje takie jak IPN to nic innego jak policja polityczna o niejasnych kompetencjach, podobnie jak inna współczesna bezpieka czy tam służba bezpieczeństwa jak ABW. Rasizm, antysemityzm, antysekciarstwo, a teraz jeszcze plaga Antywałęsizmu. Czyżby jakaś choroba macierewiczowska?</p>
<p><strong>Sławomir Cenckiewicz</strong> to dzieciak urodzony w 1971 roku, dzieciak, któremu PRL dał darmowe wykształcenie, niestety nie wiem dlaczego ów gostek zdał egzaminy jako magister z historii, pewnie dlatego, że na studia dostał się około 1990 roku i profesorowie nie wiedzieli za co uwalać tępotę umysłową. Cenckiewicz to dzisiaj świeży wstyd historyczny czy tam histeryczny, wstyd dla całego Uniwersytetu Gdańskiego. Cenckiewicz to jeden z tych pismaków przez których zrezygnowałem z czytywania takich śmietników intelektualnych jak tygodnik "WPROST". Powiem wprost, że gdyby nie tacy jak Cenckiewicz to może bym czytywał tygodnik "Wprost", ale nie czytuję, bo się nie daje. I nic dziwnego, bo ten dla mnie dzieciak i historyczny nieuk to naczelny redaktor faszyzującego pisemka <strong>"Zawsze Wierni"</strong>, w którym głupot jest bez liku, a zajrzeć można, ale po to, aby z głupoty tam piszących się pośmiać. Aktyw lefebrystycznej niebezpiecznej i destrukcyjnej tak zwanej "sekty", jak się mówi o takich grupach oficjalnie na stronach internetowych Kościoła katolickiego. Od 1987 roku członek patologicznie ultraprawicowej <strong>Federacji Młodzieży Walczącej</strong>, czyli jednej z marginalnych bojówek nazistowskich w Polsce. Paranoicznie wszystkich oskarża o spisek, masoństwo, żydo-komunizm, a sam jest wnuk tak zwanego przez własną orientację politykierską komunistycznego zbrodniarza. Komunizmu co prawda nie było, bo zanim zdążono go zbudować, obywatele w czynie społecznym rozkradli wszystko to, z czego ów komunizm mógłby powstać, a resztę przepili. Ale dziadek był i po tym czym jest i co robi Sławomir Cenckiewicz można wywnioskować czym był genetycznie jego dziadek, jako, że nie daleko pada jabłko od jabłoni. Dziadek Sławka był funkcjonariuszem UB, Urzędu Bezpieczeństwa PRL i gromił partyzantów, stąd nic dziwnego, że sam Sławek, jako genetyczny wnuk swego dziadka jest w służbach specjalnych w bezpiece takiej jak IPN, który jest niczym więcej jak policją polityczną z uprawnieniami prokuratorskimi, specsłużbą do gnojenia wybranych osób. Całkiem możliwe, że paranoja polityczna u wnuka jest dziedziczna, bo ryzyko zachorowania po linii tej samej płci jest największe i kilkakrotnie większe niż przeciętnie w populacji. Centkiewicz jako współczesny Ubolek z IPN potrafi patrzeć oczami bezpieki, potrafi bo ma to w genach po dziadku. Centkiewicz Sławomir jest zdeklarowanym członkiem rozłamowej tak zwanej przez katolicyzm "sekty lefebrystów" i zdecydowanym przeciwnikiem ekumenizmu, czyli jak to osoby paranoicznie, nie znosi kompromisów ani nie ma z nim możliwości współpracy. Idealny człowiek na wiernego Ubolka.</p>
<p><strong>Piotr Gontarczyk</strong> to rocznik 1970, dziennikarz po politycznych studiach dziennikarskich czyli w sumie politolog od robienia ludziom wody z mózgu. Podczas studiów wstąpił do bardziej faszyzującej organizacji niż Młodzież Wszechpolska, jaką jest <strong>Korporacja Akademicka Respublica</strong>. W roku 1939 organizacja ta żądała od władz II RP pozbawienia Żydów wszelkich praw obywatelskich i publicznych czyli wyjęcia spod prawa. Piotr Gontarczyk jest gorącym zwolennikiem ideologicznego bełkotu znanego kryminalisty <strong>Johna Irwinga</strong>, który wbrew faktom twierdzi, że Holocaust to kłamstwo, a obozów takich jak Oświęcim, ani komór gazowych nigdy nie było. Kryminalista faszysta John Irwing za swoje zbrodnie hitlerowskie jest w wielu krajach ścigany listami gończymi i grożą mu wysokie wyroki karne. Popieranie znanego kryminalisty działającego z pobudek rasistowskich i faszystowskich jest w Polsce teoretycznie karane więzieniem do 3 lat, bo jest to według Polskiego <strong>Kodeksu Karnego</strong> znaczący występek, jednak trudno zrozumieć, dlaczego ten nazi-Ubolek związany z policją polityczną IPN nie siedzi jeszcze tam, gdzie jego miejsce, a gdzie w oknach są wyraźne kraty. Piotr Gontarczyk jest na tę chwilę wicedyrektorem  <strong>Biura Lustracyjnego IPN</strong> czyli zastępcą szefa wydziału w tej esbeckiej policji politycznej III/IV RP. Jeśli taka osoba coś mówi albo pisze w książce to robi to jako funkcjonariusz policji politycznej czyli bezpieki obecnego ustrojstwa w sposób oczywisty, a trzeba wiedzieć, że w specsłużbach nie można zrobić nic bez rozkazu z góry od szefa. Pisuje w ultraśmieciowych publikatorach, które zalicza się jeszcze do prasy ale prawackiej czy endeckiej, takiej jak: "Głos", "Najwyższy Czas", "Nasza Polska", ale i niestety w "Rzeczpospolitej" i 'Wprost", których się przez takich autorów czy raczej demagogów czytać już nie daje. Gontarczyk przynosi wstyd i hańbę polskiej nauce historycznej z powodu paranoicznego podejścia do historii i paranoicznego oceniania ludzi. A paranoja to inaczej także demagogia polityczna.</p>
<p>I taki to element, <strong>dzieciaki, które za Gierka robiły w pieluchy</strong>, a za stanu wojennego bawiły się już w wojnę w piaskownicy usiłuje znaleźć kwity na Lecha Wałęsę, ale oprócz konfabulacji typowo esbeckich czy jak kto woli ipeenowskich nic nie wnoszą do rzeczywistości. Ot dwie chore głowy, które nie mając nic do powiedzenia piszą wiele bzdetów i w paru miejscach dopuszczają się ostrzejszych stwierdzeń o Bolku, stwierdzeń politologicznie wodnistych, typowych dla ubeckiej demagogii paranoicznego dziadka Cenckiewicza. Mamy zatem powieść fantastyczną niskiego lotu, na kanwie spisku i zdrady, powieść literacko słabą, faktograficznie kulawą. Niestety, z punktu genetyki i nauki o dziedziczeniu genów obywatel Cenckiewicz ma 25% tylko z dziadka UB-eka w swej osobie, a to za mało, żeby być UBolkiem dobrym w swym zawodzie, ale wystarczająco, by być publicznie UBecką miernotą. Istotne treści ich marnej pisaniny SBolskiej czyli IPNowskiej nie starczą nawet na jedną kolumnę w przeciętnej gazecie. I tyle o faktach, bo reszta to proza niskiego lotu, a tylko z takiej perspektywy można dywagacje dwóch UBolków rozpatrywać. Można powiedzieć, że dzisiejsza bezpieka z IPN to marni gawędziarze, którzy zamiast do historii wejdą na śmietniki literackich miernot. Z taką 'pożal się Boże' bezpieką prawacko-katolicką skrajnie bo lefebrystyczną, to III/IV RP zginie marnie, bo przez tyle lat istnienia tej bezpieki IPNowkiej jakoś nic konkretnego wywęszyć nie mogą. Może powinni sobie zatrudnić parę psów z dobrym węchem, a nie chore głowy z lefebrycznej odnogi katolicyzmu średniowiecznego, która jak to rozłamowa sekta odpadła od katolicyzmu, nie znosi nowoczesnej techniki, a chce aby wszyscy na swych osłach wjeżdżali do Jerozolimy i w poczuciu misji dawali się ukrzyżować na śmierć jako Barany - intelektualne.</p>
<p>Nie wiele znalazłem o autorach niskonakładowej książki "<strong>SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii</strong>", ale jedno wiem, że zanim jakaś policja polityczna czy bezpieka jak IPN kogoś zatrudni, powinna go wysłać na gruntowne badania psychologiczne, szczególnie dla zbadania stopnia zainfekowania mózgu przez objawy paranoiczne i paranoidalne - jak widać bardzo niebezpieczne. Ci dwaj panowie "autorzy", za karę powinni śledzić i tropić UFO, a do końca życia mieliby na pewno dobre zajęcie, bo Archiwum X ma większą poczytność w komiksach i oglądalność na szkiełku. A ja może zacznę pisać książkę o tym, jak dziadek UBek rękami swego wnuka Sławomira Cenckiewicza dokonał pomsty na Lechu Wałęsie za obalenie rzekomej komuny czyli PRL. I zobaczymy czy ktoś nie zejdzie na zawał jak stek bzdur uprawdopodobnionych w sposób usystematyzowany o sobie przeczyta. A co jak ktoś dojdzie do wniosku, że skoro ci dwaj panowie się lubią, razem piszą i pracują, razem się we dwóch spotykają, to są homo... no wiecie, bo nie chodzi o sapiens ale tylko tak na kocią łapkę, no bo lefebrycznym nie wypada tak oficjalnie. A wystarczy pod taką przyjętą tezę spreparować politologicznie z ich spotkań romans historyczny i niech się sprzedaje.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bronimy lecha wałęsy]]></title>
<link>http://outdo.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 12:14:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>t mek</dc:creator>
<guid>http://outdo.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[O Lechu Wałęsie świadczy całe jego życie, a nie błąd młodości. Nie można się godzić, by ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">O Lechu Wałęsie świadczy całe jego życie, a nie błąd młodości. Nie można się godzić, by w wolnej Polsce poniewierano twórcę "Solidarności". Nie zgadzamy się, by esbecka próba zniszczenia Wałęsy znalazła finał dzisiaj.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-33" src="http://outdo.wordpress.com/files/2008/06/walesa.jpg" alt="" /><!-- klucze: true &#124;  &#124; tak --></p>
<div id="rel" style="text-align:justify;">
<div id="artykul">Dla środowiska "Gazety Wyborczej" Komitet Obrony Robotników, Wolne Związki Zawodowe, Sierpień 1980 r., "Solidarność", podziemie i opór w stanie wojennym i wreszcie aksamitna rewolucja przy Okrągłym Stole to doświadczenia najważniejsze w życiu, które nierozerwalnie wiążą się z osobą Lecha Wałęsy.</div>
<p>Dziś Wałęsa jest obiektem nagonki. W książce historyków IPN ciekawe jest naprawdę to, czego tam nie ma. Autorzy pokazali upadek Wałęsy, ale nie pokazali już, jak wspaniale się z niego podźwignął. Zajęli się przyczynkiem, by poprzez ciemny wycinek życiorysu rzucić cień na symbol polskiej drogi do wolności. Ta książka ma być aktem oskarżenia, zemstą, obaleniem założycielskiego mitu III RP, który uosabia Lech Wałęsa.</p>
<p>(...)</p>
<p>Sprzeciwiamy się temu, by wykrzywiony obraz Lecha Wałęsy zawładnął zbiorową świadomością, a błąd z młodości zdezawuował go jako narodowego przywódcę. Przez najbliższy tydzień reporterzy "Gazety" opiszą najbardziej dramatyczne decyzje Lecha Wałęsy, by przypomnieć, ile on znaczy dla nas i naszej historii.</p>
<p>Sprawa sprzed 37 lat nie może zmienić pozytywnego bilansu jego zasług. Ale może im nadać głębszy wymiar człowieka pokonującego własną słabość. Może ukazać w nowym świetle chłopaka spod Lipna, który odnosi zwycięstwo najpierw nad samym sobą, potem nad oprawcami, którzy chcą go złamać, i wreszcie nad komunizmem w Polsce.</p>
<p style="text-align:justify;"><span>Źródło: </span>Gazeta Wyborcza<br />
<a href="http://wyborcza.pl/1,75248,5405331,Bronimy_Lecha_Walesy.html">http://wyborcza.pl/1,75248,5405331,Bronimy_Lecha_Walesy.html</a></p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bolek, ketman, pokemon - kto jest kim]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=397</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 13:34:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=397</guid>
<description><![CDATA[
pokemony generuje się tu
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/06/pokemony3.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-398" src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/06/pokemony3.jpg" alt="" width="691" height="459" /></a><br />
pokemony generuje się <a href="http://pokemon.step.lv/index.php?l=pl">tu</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bolek podpieprzyl teki z IPN !]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=611</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 20:52:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=611</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Doradca prezesa IPN Antoni Dudek powiedział, że b. prezydent Lech Wałęsa w pierwszej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(iskry.pl)</p>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#003366;font-size:x-small;"><strong><img src="http://iskry.pl/images/symbole_znaki/sprzedawczyki.jpg" alt="" hspace="4" vspace="1" width="110" height="78" align="left" />Doradca prezesa IPN Antoni Dudek powiedział, że b. prezydent Lech Wałęsa w pierwszej połowie lat 90. nie zwrócił w sumie 2,5 tys. sfotografowanych stron tajnych dokumentów dotyczących m.in. Lecha Kaczyńskiego i Bogdana Borusewicza.</p>
<p></strong></span></div>
<p><span style="font-family:Tahoma;color:#003366;font-size:x-small;">"Żeby była jasność co do mojej oceny tej książki (+SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii+) uważam, że ona udowadnia jedną rzecz w sposób trudny do podważenia, że Lech Wałęsa wszedł w posiadanie szeregu tajnych dokumentów w pierwszej połowie lat 90. dotyczących swojej osoby, ale nie tylko swojej osoby, także takich polityków jak Lech Kaczyński czy Jacek Merkel i te dokumenty nie wróciły" - powiedział Dudek w środę w Radiu TOK FM.</p>
<p>"Dokumenty dotyczące Lecha Kaczyńskiego, Jacka Merkla, Bogdana Borusewicza były na 54 mikrofilmach, które w ogóle nie wróciły od prezydenta - zaznaczył. - Bo o ile wróciła zdekompletowana ta słynna dokumentacja papierowa w paczce, no to mikrofilmy nie wróciły, a tam jest, czy było, ponad 2,5 tys. sfotografowanych stron" - mówił historyk.</p>
<p>"To jest dla mnie rzecz, która Wałęsę obciąża. Nawet jeżeli na tych mikrofilmach nie było dokumentów jednoznacznie potwierdzających fakt współpracy - a tego nie wiemy - to nie zmienia to faktu, że te dokumenty miały klauzulę tajności" - dodał Dudek.</p>
<p>W poniedziałek ukazała się, wydana przez IPN, książka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", autorstwa historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.</p>
<p>Główne tezy książki mówią o tym, że w początkach lat 70. Wałęsa był agentem SB o kryptonimie "Bolek". Akta o tym świadczące, według autorów, Wałęsa zabrał w latach 90.; według nich w 2000 r. Sąd Lustracyjny wadliwie ocenił dowody nt. Wałęsy i pominął ich część. Wałęsa zaprzecza zarzutom o współpracę.</p>
<p>Książka szeroko opisuje sprawę otrzymania przez prezydenta Wałęsę z UOP, mocą decyzji ówczesnego szefa MSW Andrzeja Milczanowskiego, zgromadzonej na jego temat dokumentacji SB, która wróciła do UOP po kilku miesiącach zdekompletowana. Zniknęły najważniejsze dokumenty świadczące, że urzędujący prezydent był "Bolkiem" - piszą autorzy.</p>
<p>We wrześniu 1996 r. szef MSW z SLD Zbigniew Siemiątkowski napisał w notatce dla prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, że do UOP nie wróciły m.in. "notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy", "jego dokumenty rejestracyjne" i "pokwitowania Lecha Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną". Choć poproszono wtedy byłego prezydenta, aby zwrócił brakujące materiały, nigdy nie odpowiedział.</p>
<p>"Problem w tym, że odbierając (dokumenty na temat TW Bolka) nie sprawdziłem ich. Ktoś założył, że biorąc je nie będą sprawdzał" - mówił w zeszły czwartek Wałęsa we Wrocławiu. "Ja biorąc nie patrzyłem co brałem i nie patrzyłem co oddawałem" - podkreślił. Przyznał, że biorąc teczkę TW Bolka chciał się zapoznać z tymi dokumentami, bo słyszał różne bzdury i chciał wiedzieć czy się potwierdzają. "Po drugie - nie chciałem tego mówić, ale trudno - wiedziałem, że miałem nad moim łóżkiem kamerę. Chciałem wiedzieć czy ja z żoną nie jesteśmy źle ujęci. Chciałem sprawdzić czy coś tam jest" - mówił b. prezydent.</p>
<p>Wałęsa podkreślił, że po sprawdzeniu tego wszystkiego dokumenty oddał. "Pomyślcie jaki miałem interes w tym, żeby usuwać te papiery, skoro wiedziałem, że oni mają spis tych dokumentów? Jaki był sens usuwać te papiery? Gdyby tam było moje zobowiązanie do współpracy, gdyby tam był jakikolwiek mój podpis... Ale tam niczego takiego nie było" - oświadczył.(PAP)</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Za czym ta kolejka? Aaaa, psze pana, Bolka rzucili.]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=229</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 17:41:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=229</guid>
<description><![CDATA[Na wszystkich odcinkach frontu trwają zażarte boje. Cenckiewiczowsko-gontarczykowa kapitalistyczna]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na wszystkich odcinkach frontu trwają zażarte boje. Cenckiewiczowsko-gontarczykowa kapitalistyczna dwugłowa hydra rozpycha się coraz śmielej. A co to? Co tam się dzieje? Tak, tak nagle hydra spowalnia swój zwycięski marsz. Utknęła w furze szeleszczących banknotów. Z minuty na minutę fura jest coraz większa. Oszalałego popytu nie zaspokaja nawet świeży dodruk.</p>
<p>Oto jak przedstawia się sytuacja na istotnym odcinku frontu: Allegro.pl:</p>
<p><a href="http://manobuso.wordpress.com/files/2008/06/bolek3.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-231" src="http://manobuso.wordpress.com/files/2008/06/bolek3.jpg" alt="Money, money, money" width="450" height="433" /></a></p>
<p><em>Na spotkaniach autorskich przewiduję dzikie tłumy.</em></p>
<p><a href="http://manobuso.wordpress.com/files/2008/06/bolek4.jpg"><img src="http://manobuso.wordpress.com/files/2008/06/bolek4.jpg" alt="A to ci którzy oferty zaczęli skladać przed premierą. Przebitka nawet ok 5 razy." width="450" height="433" class="alignnone size-full wp-image-230" /></a></p>
<p><em>A to ci którzy oferty zaczęli składać przed premierą</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wiązanka pieśni barowych]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=393</link>
<pubDate>Mon, 23 Jun 2008 13:19:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=393</guid>
<description><![CDATA[jak ktoś już poczuje się zmęczony nieustanna przepychanka czy można lub nie można pisać o Lec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>jak ktoś już poczuje się zmęczony nieustanna przepychanka czy można lub nie można pisać o Lechu Wałęsie(i co wolno albo nie) i pójdzie się upić z rozpaczy lub radości, a że akurat meczuff nie grają, to niech przy okazji pośpiewa<br />
jeśli DJ w waszych ulubionych pubach tego nie maja, to zmieńcie puby:<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/eti21PVHXrg'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/eti21PVHXrg&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/kUaGHsErRtk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/kUaGHsErRtk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/RHsDa9_HSlA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/RHsDa9_HSlA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/0Ag8J2NMYmc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/0Ag8J2NMYmc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/SDFWZpZLEW4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/SDFWZpZLEW4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/IbLRf0j80wU'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/IbLRf0j80wU&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/PTTsyk-pyd8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/PTTsyk-pyd8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ Robert Krasowski, redaktor naczelny DZIENNIKA: - Kiedy Lech Wałęsa znowu będzie Bogiem - To Polska właśnie !]]></title>
<link>http://homonto.wordpress.com/?p=167</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 05:21:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>homonto</dc:creator>
<guid>http://homonto.wordpress.com/?p=167</guid>
<description><![CDATA[Trzecią RP rządzi niepodzielnie polityka, wojna na górze odbędzie się wszędzie. W Kościele, w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="articleIntro">Trzecią RP rządzi niepodzielnie polityka, wojna na górze odbędzie się wszędzie. W Kościele, w publicystyce, w nauce, w kulturze. To jest przemożny kod intelektualny, nad którym nikt nie panuje. Kiedy umrze Herbert czy Miłosz, geografię smutku po nim precyzyjnie wyznaczą sympatie z wojny na górze - pisze redaktor naczelny DZIENNIKA Robert Krasowski.</p>
<div id="bmone2n5a" class="articleAdvertContainer">
<div class="articleAdvert">
<div class="bmone2n5a"><!--  end slave  --></div>
</div>
</div>
<div class="articleContent"><span class="bbtext">Równo 18 lat temu, 24 czerwca 1990 roku, posiedzenie Komitetu Obywatelskiego. Kilka dni temu Lech Wałęsa skrytykował rząd Mazowieckiego i ogłosił, że wystartuje w wyborach prezydenckich. Dyskusję zaczyna Wałęsa od ostrej krytyki sędziwego Jerzego Turowicza. Zaczyna się awantura.</p>
<p>"Nigdy, panie Lechu, takich słów z pana ust nie słyszałem. Gdybym słyszał, to bym nie był razem z panem" - mówi dramatycznie Bronisław Geremek.</p>
<p>Dochodzi do głosu Jarosław Kaczyński. Oznajmia, że czas rządu Mazowieckiego się skończył. "Interesy dawnej nomenklatury i interes społeczeństwa są ze sobą sprzeczne. Hybrydalny system władzy Jaruzelski - Mazowiecki musi przestać istnieć" - dowodzi Kaczyński.</p>
<p>Niedługo potem na trybunie pojawia się zdenerwowany Adam Michnik.</p>
<p>"Jeśli ja jestem lewicą laicką i kryptokomunistą, to wy, szanowni moi    antagoniści, jesteście po prostu świniami" - mówi.</p>
<p>Andrzej Wielowieyski próbuje bronić rządu. Powołuje się na sondaże. "Stłucz pan termometr, a nie będziesz pan miał gorączki" - odpowiada brutalnie Wałęsa.</p>
<p>Tych kilka gniewnych zdań, te kilka godzin kłótni, zdefiniowały całą polską politykę. Tak zaczęła się sławna wojna na górze. Wojna, w której lewica i prawica solidarnościowa stały się śmiertelnymi wrogami.</p>
<p>***</p>
<p>Wojna ta okazała się najważniejszym doświadczeniem wolnej Polski. Jej założycielską strukturą, matrycą wyznaczającą jej wszystkie parametry.</p>
<p>Odtąd nie będzie już w Polsce sporów innych niż ten. Cała polska polityka - jej idee, programy, partie, hasła, personalne sympatie i antypatie - wszystko to będzie pochodną wojny na górze. Nawet postkomuniści, którzy w tej wojnie udziału nie wzięli, będą myśleć i rządzić w rytm haseł zapożyczonych z centrum solidarnościowej wojny. Będą się zdarzały jednostkowe konwersje - Rokity, Halla czy Gowina - ale będą one tylko wzmacniać istniejące podziały. Będą się pojawiać próby zburzenia tych granic - np. przez Ryszarda Bugaja - ale zawsze będą się kończyć polityczną śmiercią śmiałka. Będą okresy politycznego zamętu, gdy wydawać się będzie, że dawne granice uległy zatarciu, jednak gdy tylko zdarzy się coś ważnego - afera Rywina albo przejęcie władzy przez PiS - stare lojalności okażą się znowu główną sprężyną politycznych zachowań.</p>
<p>Ponieważ Trzecią RP rządzi niepodzielnie polityka, wojna na górze odbędzie się wszędzie. W Kościele, w publicystyce, w nauce, w kulturze. Jeśli ktoś był przez te kluczowe kilka miesięcy po stronie Geremka i Kuronia, to wiemy od razu, że nie lubi Glempa, że ceni teksty Żakowskiego, Semkę ma za radykała, Staniszkis postrzega jako powierzchowną, a Szymborską jako głęboką. Jeśli w kluczowym momencie polubił Kaczyńskiego, "Tygodnik Powszechny" wydaje mu się drugą "Trybuną", Kołakowski lewicowcem, Tischner marnym myślicielem, a Herling ulubionym pisarzem. To jest przemożny kod intelektualny, nad którym nikt nie panuje. Kiedy umrze Herbert czy Miłosz, geografię smutku po nim precyzyjnie wyznaczą sympatie z wojny na górze.</p>
<p>Nie ma ucieczki od tej historii. Wiem to najlepiej. Gdy powstanie DZIENNIK, głównym kryterium jego oceny będzie to, czy trzyma z Kaczyńskim, czy z Michnikiem. Ponieważ ani z tym, ani z tym, będzie albo definiowany na wyrost, albo oskarżany o koniunkturalizm.</p>
<p>***</p>
<p>Ten tekst jest w istocie o Wałęsie. Jest próbą odpowiedzi na pytanie "jak zareagować na książkę Gontarczyka i Cenckiewicza?". Z jakiej perspektywy spojrzeć na przywódcę "Solidarności"? Czy oglądać go pod teleskopem, urządzeniem służącym do obserwacji przedmiotów wielkich, które opisuje raczej ogólny kształt? Czy też wziąć mikroskop i jak we wklęsłym lustrze zobaczyć wszystkie usterki, każdy szczegół boleśnie wyolbrzymiony do rangi istoty.</p>
<p>Zacznijmy od teleskopu. Oglądana pod nim wojna na górze jawi się jako starcie dwóch wizji Polski - Kaczyńskiego i Michnika, w które włącza się Wałęsa, nadając starciu wielką polityczną dynamikę. Oglądana pod teleskopem wojna na górze jest sporem merytorycznym. Padają tu wielkie pytania o Polskę i równie wielkie odpowiedzi. W rytmie ideowych rozpoznań pojawiają się wielkie polityczne manewry mające ratować Polskę przed błędną diagnozą.</p>
<p>Michnik jest tu ideologiem, który zdefiniował spór o Polskę jako starcie cywilizacji. Albo ciemnogród albo oświecenie. Albo prawica i - w konsekwencji - takie zjawiska jak Rydzyk, Giertych, niechęć do Europy, rynku, modernizacji, albo lewicowy obóz postępu, który dzięki przyjaźni z komunistami zdobywa większość potrzebną do przełamania lokalnego konserwatyzmu i przeprowadzenia liberalnej rewolucji.</p>
<p>Kaczyński dostrzegł w tym myśleniu błąd. To, że nad taką operacją Michnik nie zdoła utrzymać kontroli. Zamiast rozgrywającego stanie się pacynką w rękach komunistów, którzy po uratowaniu im karier odsuną Michnika i wyciągną ręcę po to samo, co w PRL. Po władzę nieskrępowaną przyzwoitością i troską o naród.</p>
<p>Michnik budując nową Polskę, nie wierzył w społeczeństwo, wolał postawić na kompetencję ekspertów. Inteligencję tych, którzy wiedzą, że Bóg rozumu nie rozdzielił po równi. Dlatego w jego planach demokracja jest celem, ale kontrola drogą. Ludzie wychowani w PRL, pozostawieni sam na sam z wolnością, wybiorą Tymińskiego, Giertycha i Leppera. I dlatego trzeba ich wcześniej do wolności wychować.</p>
<p>Kaczyński miał podobny ogląd ludzkiej natury, ale ponieważ Michnik odebrał mu dostęp do kontrolowanej rewolucji, Kaczyńskiemu pozostał jedynie lud. Wolność. Spontaniczność. Demokracja idealistycznie pojmowana. Niech ludzie wybiorą, co myślą. Niech się uczą na błędach. Kaczyński nie kochał ludu. Nie wierzył też w wolność. Ale bał się sojuszu z komunistami. Zmowy elit. Korupcji, jaką ta zmowa oznacza. Wolał się zdać na żywioł, niż uwierzyć w mądrość lewicowego establishmentu. Który zdefiniował nie jako pakt mandarynów, ale kontrakt mafiosów, w którym solidarnościowym elitom przypadnie rola użytecznych idiotów.</p>
<p>Pod teleskopem wojna na górze to wielkie polityczne manewry w ważnym dziejowym momencie. Wałęsa jest w nich świadomym uczestnikiem sporu, który dzięki politycznej intuicji dostrzega słabości obu stron. Widzi, że solidarnościowa lewica nigdy nie spełni warunków demokratycznej legitymizacji. Że może sobie marzyć o lepszym świecie, ale nikt za nią nie pójdzie. Bo jest zbyt inteligencka, zbyt oderwana od ludzi, zbyt wyniosła. Potrafi jedynie obrazić naród. Wałęsa rozumie też, że Kaczyński jest na swój sposób podobny do Michnika. Inteligencki. Pozornie realistyczny. Jednostronny. Wałęsa jako pierwszy pojął, że Michnika nigdy nie kupi lud, a Kaczyńskiego Zachód. Rozliczenia z PRL? Amerykanie ich nie chcą. Kontrola własności? Zachód woli szybką prywatyzację.</p>
<p>Wałęsa był najbardziej błyskotliwym politycznym analitykiem, jakiego wydała III RP. Nie potrafił jasno sformułować swych myśli, ale kto zechciał podążyć śladem jego dziwacznej mowy, ten rozumiał, że już w 1990 roku Wałęsa wiedział, że ani Michnik, ani Kaczyński nigdy Polską realnie rządzić nie będą.</p>
<p>Z kolei Michnik i Kaczyński trzeźwo ocenili Wałęsę. Nie o to chodzi, że był robotnikiem. Oni rozumieli istotę politycznej natury Wałęsy - to, że jest on niereformowalnym politycznym chuliganem, nierozumiejącym kultury przestrzegania reguł. Do szanującej prawo demokracji Wałęsa się po prostu nie nadaje. Obaj dobrze też wiedzieli, że Wałęsa ma w posiadaniu jeden gigantyczny atut - potrafi zdobyć poparcie ludu. Wygrać wybory. Bo nie jest wyalienowanym od społeczeństwa mieszkańcem Alei Róż lub Żoliborza.</p>
<p>***</p>
<p>Co będzie, jak na ten sam spór spojrzymy przez mikroskop? Nawet nie ten najsilniejszy, wyciągnięty przez Cenckiewicza i Gontarczyka, który demaskuje każdy skandaliczny detal, ale ten, który wprowadzili do polskiej politycy właśnie trzej główni bohaterowie wojny na górze. Ten mikroskop, którego publicznie używali do opisu działań i myśli swoich rywali.</p>
<p>Wojna na górze odbyła się w środowisku "Solidarności", które chociaż w narodowej historiografii opisywane jest jako cud narodowej jedności, w istocie było bardzo podzielone. Z siatki rozmaitych konfliktów wyłoniły się z czasem dwie zasadnicze osie sporu: robotnicy - elity oraz prawica - lewica. Oba spory rozgrywane były bez salonowej elegancji. Emocje w nich były duże, a podejrzenia mocne. Widziano w sobie nawzajem kryptomarksistów, endeków, głupią masę robotniczą, żydów, ateuszy, ciemnotę, kosmopolitów, ubeków. Oglądana od środka "Solidarność" nie wygląda pięknie. Wystarczy posłuchać opowieści Walentynowicz czy Świtonia.</p>
<p>Lech Wałęsa z wielką zręcznością te nienawiści rozgrywał. Legenda mówi, że zawsze kompasem było mu publiczne dobro. Jednak po 1989 roku, gdy życie wewnętrzne "Solidarności" znalazło się w świetle kamer, przekonanie o odpowiedzialnym przywódcy szybko legło w gruzy. Wałęsa rozgrywa jedną prostą grę - przejęcia nad wolną Polską tej samej niepodzielnej władzy, jaką wcześniej sprawował nad "Solidarnością". Być kolejnym Naczelnikiem Państwa. Ale nie z tylnego siedzenia. Wałęsa chce być demokratycznym carem. Chce niepodzielnie rządzić, chce wszystko kontrolować, chce być w świetle jupiterów, chce zbierać wszystkie hołdy. Nawet gdy został prezydentem, było mu za mało, w 1991 roku próbował objąć jednocześnie fotel premiera, dopóki nie został przekonany, że jest to niemożliwe.</p>
<p>Wałęsa zbierał wszystkie nitki władzy. Często mówił, po co mu ta władza, ale zawsze co innego, co potwierdzało podejrzenie, że cel był nieważny. Wałęsa chciał dominować. Miał jedną zasadę - osłabiał każdego, kto mógł zagrozić jego pozycji. Wałęsa dzielił, by rządzić, dawał jednym po to, by zazdrościli drudzy. I chwilę potem odwracał sytuację, by wszyscy wiedzieli, kto tu szarpie cuglami.</p>
<p>Ale nie tylko Wałęsa grał. Wałęsą też grano. Równie brutalnie. Dla wszystkich przyklejonych do "Solidarności" politycznych kanap Wałęsa był kluczem do władzy, był złotą akcją, która pozwalała ogłosić się głównym nurtem "Solidarności". I z błogosławieństwem Wałęsy sięgnąć po władzę.</p>
<p>***</p>
<p>Prześledźmy główne etapy tej walki. Jest 1989 rok, w "Solidarności" górę biorą lewicowi eksperci, Geremek, Kuroń, Michnik. A więc ci, którzy przez lata szefa "Solidarności" najmocniej kokietowali. Od nich słyszał te ciepłe słowa "Lechu, jesteś wielki". To jeden z nich, gdy prosił o ważną nominację, klęknął przed Wałęsą i błagał na kolanach. To mieli być najwierniejsi z wiernych. Związkowcy byli irytujący, w kółko narzekali, że Wałęsa łamie statut, zmuszając go do walki o każdą decyzję. Eksperci natomiast byli ciałem doradczym, ich pozycja zależała od Wałęsy, co dawało mu poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p>Szef "Solidarności" cenił ich, bo od nich wychodziły najbardziej trzeźwe diagnozy. Realistyczny i umiarkowany program dogadania się z komunistami, który odpowiadał realistycznej i umiarkowanej naturze samego Wałęsy. Dlatego szef "Solidarności" wyniósł do góry właśnie lewe skrzydło. To jemu przyszło rozgrywać pierwszą wielką grę - rozmowy z komunistami o podziale władzy.</p>
<p>Wojna solidarnościowych skrzydeł zaczęła się przy okrągłym stole i dlatego ten mebel obie strony uczyniły centrum politycznej legendy. Pierwsze starcie wygrywa lewica. Przeforsowuje nie tylko swój scenariusz rozgrywki z komunistami, ale też to, że dostają najwięcej wpływów w nowym rozdaniu. To sprawia, że przegrywająca prawica przechodzi do ofensywy. Oczywiście w jedyny znany w "Solidarności" sposób - intrygą. Podsycając w Wałęsie lęk o jego własną pozycję, strasząc go, że jego lewicowi wybrańcy za chwilę go zdradzą. Wałęsa słyszy, że zaraz stanie się niepotrzebny, więc nagle przerzuca swoje poparcie na plan Kaczyńskiego. Kieruje do rozmów z satelitami PZPR Kaczyńskich, do tej pory drugi garnitur "S", tylko po to, by upokorzyć Geremka. W efekcie zamiast koalicji z PZPR powstaje układ z ZSL i SD.</p>
<p>Wałęsa oddaje fotel premiera w ręce Mazowieckiego, osobie spoza frakcji. Jednak nowy premier dokonuje wyboru i wchodzi w sojusz z solidarnościową lewicą. Akcja nabiera tempa. Lewica testuje, czy można rządzić samemu. Bez udziału Wałęsy.</p>
<p>Zasadą całej tej wojny jest to, że nie toczy się ona w gabinetach, ale na oczach wszystkich. Mazowiecki sam sobie dobrał ministrów bez konsultacji z Wałesą, więc Wałęsa - chlast - szefem pozostawionego przez Mazowieckiego "Tygodnika Solidarność" robi Kaczyńskiego. Natychmiast otwartym atakiem odpowiada Michnik. Więc Kaczyński publikuje tekst Piotra Wierzbickiego na temat koterii w obrębie "Solidarności". Publiczny donos, że "familia" i "świta", czyli grupa Geremka i Mazowieckiego zawarły cichy sojusz.</p>
<p>Konflikt gęstnieje i właśnie teraz najbardziej widocznym graczem staje się Adam Michnik. Który zagrywa vabank. Zaczyna się brutalna faza rozpadu "Solidarności". Lewica, czując swoją siłę, odwraca się od Wałęsy, oznajmia, że teraz rządzi Mazowiecki, a Wałęsa ma siedzieć cicho. Równolegle lewica zmienia sojusze. Ocala komunistów, aby zmarginalizować prawicę. Dawny wróg okazuje się sojusznikiem potrzebnym po to, by dobić dawnych towarzyszy broni.</p>
<p>Prawica odpowiada ogniem. Przekonuje Wałęsę, że lewica odsuwa Wałęsę raz na zawsze. I namawia Wałęsę do startu w wyborach prezydenckich. Pod sztandarem przegonienia komunistów i odsunięcia od władzy lewicy.</p>
<p>Wałęsa mówi, że przeczytał w jakiejś książce, że czasem musi być wojna na górze, aby był pokój na dole. Ogłasza więc wojnę na górze. Kilka tygodni potem dochodzi do awantury na posiedzeniu Komitetu Obywatelskiego. Wielka pyskówka, w całości rejestrowana przez kamery. Polacy, oglądając relację, są zaszokowani. Takiej polityki w swoim życiu jeszcze nie widzieli. Wałęsa rugający powszechnie szanowanego starego Turowicza...</p>
<p>Lewica decyduje, że nie pójdzie do Canossy. Poczuła się silna i przyjmuje wyzwanie. Mało tego - podejmuje pierwszą wielką próbę detronizacji Wałęsy. W czasie kampanii prezydenckiej atak pójdzie po linii najostrzejszej - dowiemy się, że Wałesa jest inny niż z ten legend lat 80. Ten, który obalał komunizm, okazuje się teraz największym zagrożeniem dla demokracji i wolności. Michnik pisze serię tekstów, przy których Gontarczyk i Cenckiewicz wydają się apologetami. Bo oni mówią - bohater, ale ze skazą. Michnik natomiast nie bawi się w dzielenie włosa na czworo. Dowodzi, że Wałęsa sprowadzi na Polskę dyktaturę. "Gazeta" jeździ na jego wiece, aby opisywać go potem jako antysemitę.</p>
<p>Wściekły Wałęsa akceptuje prawicowy program delegalizacji postkomunistów. I    wybory wygrywa.</p>
<p>Wygrawszy, Wałęsa daje spore wpływy prawicy. Jednak historia się powtarza. Prawica chce sama rządzić. Potrzebowała Wałęsy tylko po to, by wygrać wybory. Wałęsa czuje się zagrożony, a poza tym nie ma ochoty robić tego, co obiecał przed wyborami. On chciał tylko osłabić lewicę, a nie ją dobić, bo to przecież da prawicy zbyt mocną pozycję. Następuje więc wymiana ciosów. Dochodzi do awantury, Wałęsa oskarża Kaczyńskiego, że przez niego wybuchła wojna na górze. Zaczyna się wymiana wzajemnych oskarżeń i w pewnym momencie prezydent mówi: "Zajmie się tobą prokurator!". Wściekły Kaczyński wybiega z pokoju, a na odchodnym rzuca: "Jeszcze zobaczymy, kim się zajmie!".</p>
<p>Prawica buduje koalicję wbrew Wałęsie, a ten zaczyna ją brutalnie atakować. Aż w końcu następuje faza ostateczna. Upadająca prawica odpowiada drugą wielką delegalizacją Wałęsy - oskarżeniem go o agenturę. Prawica oznajmia, że Wałęsa nie tylko był "Bolkiem", ale nadal nim jest. Bo to jest ostrze tamtej argumentacji - człowiek, który urwał się SB, stworzył "Solidarność" i dał jej sukces, który oparł się SB, gdy groziło to życiem, teraz po 1989 roku ze strachu przed zdemaskowaniem stał się z powrotem pacynką w rękach byłych esbeków. Prawica ogłasza, że to nie Wałęsa wygrał z Kiszczakiem, ale Kiszczak okazał się pryncypałem Wałęsy. Cały plan książki Gontarczyka i Cenckiewicza napisany został w 1992 roku przez Kaczyńskiego i Macierewicza.</p>
<p>Po trzech latach od 1989 roku przywódca "Solidarności" nikomu już do niczego nie jest potrzebny, więc nikt już nie widzi w nim wielkości. Dla prawicy jest "Bolkiem", dla działaczy związkowych też, solidarnościowa lewica z satysfakcją patrzy na jego upadek.</p>
<p>Ostatnia odsłona wojny na górze to wzajemne dobijanie się. W tej grze nie ma już żadnych reguł. Lewica kolportuje absolutnie nieprawdziwą historię - że premier Olszewski chciał przeprowadzić zamach stanu. Że Jednostki Nadwiślańskie były w stanie gotowości. Że Olszewski chciał obalić demokrację, dlatego musiał zostać obalony. Po wielomiesięcznym śledztwie sejmowej komisji nie potwierdziła się ani jedna informacja. Swoją drogą 15 lat później, gdy Kaczyński dojdzie do władzy, formacja Michnika będzie go niszczyć dokładnie wedle tego samego schematu. Dowodząc, że CBA to drugie Gestapo. Że Kaczyński - jak Wałęsa, a potem Olszewski - to człowiek, który dąży do dyktatury.</p>
<p>Ale jest rok 1992. Kaczyński nie pozostaje lewicy dłużny. Przez całe miesiące Polska dowiaduje się o kolejnych plotkach o agenturze w Belwederze i w Unii Wolności. Otoczenie Wałęsy w oficjalnych wypowiedziach Kaczyńskiego opisywane jest już nie jako ubecka agentura, ale jako polski oddział KGB. Formacja Kaczyńskiego co kilka tygodni maszeruje przez Warszawę, paląc kukłę Wałęsy, z transparentami "UB=UD" i "»Bolek« do Moskwy".</p>
<p>Co robi Wałęsa? Gubi się zupełnie. Wprowadza do Belwederu dawnych TW. Zawiązuje przyjaźnie z komunistycznymi generałami, interesuje się służbami. Jego najbliżsi ludzie - Wachowski i Milczanowski - powołują zespół Lesiaka, który inwigiluje PC, a w szczególności zbiera informacje na temat prywatnego życia Kaczyńskiego.</p>
<p>Symbolicznym zamknięciem tej fazy sporu jest głosowanie nad solidarnościowym rządem Hanny Suchockiej. Głosami PC rząd pada, a bezmyślnie szybką decyzją Wałęsy parlament zostaje rozwiązany. Do władzy dochodzą postkomuniści. Wałęsa jest szczęśliwy. Uważa, że młodego Pawlaka i skompromitowanego PRL-em Kwaśniewskiego będzie bez trudu rozgrywał. Michnik również ma swój gwiezdny czas - prawica jest w rozsypce, a on w nowej konstelacji politycznej może pisać historię wraz z Kiszczakiem i Jaruzelskim. O dziwo, Kaczyński też jest w formie. Dowiódł swego - Polską rządzą postkomuniści, trzecie pokolenie KPP i UB. Przesłanki do antykomunistycznej rewolucji wreszcie się uformowały.</p>
<p>***</p>
<p>Gdy obejrzymy tamte dzieje pod mikroskopem, zobaczymy zwykła jatkę. Nikt w niej nie jest czysty. Nikt nie jest święty. Brutalnie grają wszystkie strony, wszystkie traktują innych jako mięso armatnie historii, żadna nie czuje lojalności wobec dawnych towarzyszy.</p>
<p>Ani prawicy, ani lewicy nie udało się nad Wałęsą zapanować. Więc obie próbowały go zniszczyć. Niszczyły totalnie - intrygą, plotką, pomówieniem, kłamstwem. A Wałęsa odpowiadał im tą samą monetą. A że nie stała za nim poważna idea, tylko naga ambicja, z tej jatki Wałęsa wyszedł jako największy przegrany.</p>
<p>Generalny obraz, jaki daje mikroskop, to niezdolność "Solidarności" do rządzenia. Każdy z jej nurtów okazuje się źródłem jadowitych patologii. Nikt tu nie zna słowa kompromis. Nikt tu nie zna słowa wybaczenie. Wybaczać Michnik może komunistom, ale nigdy Kaczyńskim. Gdy PiS dojdzie do władzy, będzie atakowany przez Michnika od pierwszego dnia. Nie za to, co zdążył zrobić, ale za to, co zrobił w 1990 roku.</p>
<p>Ale tak samo będzie się zachowywać Kaczyński. Po aferze Rywina. A także dziś. Bo wojna na górze nadal trwa. Książka o Wałęsie jest jej kolejnym etapem. To, co się wydarzyło w latach 70., jest przecież wyłącznie pretekstem. Rozgrywający się w kostiumach z epoki wczesnego Gierka spór dotyczy jedynej sprawy, która ożywia polską politykę - wojny na górze. Wałęsę atakują dziś Kaczyńscy i ich kibice. Choć mówią o młodym robotniku, przed oczami mają siwiejącego prezydenta, który odwołuje rząd Olszewskiego. Ci natomiast, którzy bronią dziś Wałęsy, sami przez lata mówili o tym, że miał esbecki epizod. Dziś bronią go nie dlatego, że wierzą w jego niewinność, ale ponieważ spór z lat 90. jako ich śmiertelnego wroga zdefiniował w ostateczności nie Wałęsę, ale jego dzisiejszych oskarżycieli.</p>
<p>Oczywiście istnieje również młodzież, ciekawa, jak było naprawdę, są staruszkowie szczerze zatroskani konsekwencjami sporu, są historycy starający się uczciwie odpowiedzieć na kolejne pytania o prawdziwość zarzutów wobec Wałęsy, jednak to nie oni nadają dyskusji ton. I nie oni rozumieją jej rzeczywiste znaczenie. To spór, którego nie da się zrozumieć poprzez analizę użytych w nim argumentów, zgromadzonych faktów, papierów, dowodów, ale jedynie poprzez opis tego, gdzie ludzie formułujący te sądy byli i komu kibicowali w 1990 roku. To jak mapa nienawiści na Sycylii - nie pytamy się, dlaczego ktoś tu kogoś nie lubi, po prostu patrzymy, kto komu zabił przodka kilka pokoleń wcześniej.</p>
<p>***</p>
<p>Jeśli spojrzeć na czasy obejmującej władzę "Solidarności" z perspektywy zastosowanej dziś do Lecha Wałęsy, cały obóz solidarnościowy okaże się jeszcze większym kłębowiskiem żmij. Przy takiej rozdzielczości spojrzenia nikt już nie zasłuży na szacunek.</p>
<p>Powstaje pytanie: czy warto z tego punktu na historię patrzeć? Czy warto sprowadzać Napoleona do jego groteskowego życia na świętej Helenie? Albo do jego pasji erotycznych, w których - jak mówią historycy, szczególną atrakcją było długie niemycie się?</p>
<p>To jest to spojrzenie, które Hegel nazywał kamerdynerską wizją polityki. Kamerdyner - opowiadał niemiecki filozof - widzi bohatera jedynie w domu. Cała jego wielkość sprowadza się więc w oczach kamerdynera do tego, czy bohater, idąc do łóżka, zdejmuje buty. Kamerdyner nie chodzi na pole bitwy, nie widzi politycznych sukcesów, jego kryteria wielkości są na miarę jego lokajskiej perspektywy.</p>
<p>Nasz problem polega na tym, że kamerdynerskie spojrzenie na politykę narzucają nam nie bulwarówki, nie kamerdynerzy, ale sami bohaterowie. Mikroskopowa historia wojny na górze, to nie gawędy kamerdynerów, ale dokładnie to, co o swoich przeżyciach opowiedzieli nam sami bohaterowie. To Kaczyński zrobił z Wałęsy "Bolka", moralne zero, tandetnego despotę, który czerpie radość z tego, że minister Wachowski zakłada mu kapcie. To Michnik nauczył nas widzieć w Wałęsie dziecię polskiego ciemnogrodu ocierające się o antysemityzm, marzące o dyktaturze. To Wałęsa opowiadał każdemu, kto do niego przychodził, kto przed nim klękał, co mówił o innych. Aluzja, plotka, insynuacja to praktyka, do której ojciec Rydzyk przyłączył się dopiero wiele lat później. To nasi bohaterowi wybrali mikroskop, to oni wielką politykę, którą uprawiali, przedstawili nam jako zapasy w kisielu. To właśnie czarny PR, wychodzący ze sztabów wojny na górze, próbował wskrzesić mit żydokomuny, to liderzy przez lata kolportowali zupełnie nieprawdziwą plotkę, że agentem był Geremek, to oni wpuszczali w obieg dywagacje, dlaczego Jarosław Kaczyński jest kawalerem (- Niech Lech przyjdzie z żoną, a Jarosław z mężem - oświadczył kiedyś Wałęsa).</p>
<p>Książka o Wałęsie, prowadzony wokół niej spór, to kolejny etap tej samej praktyki. PiS i jego sympatycy, mający poczucie, że poddano ich nieuczciwej nagonce, odpowiadają jedyną bronią, jaką znają. Biją się nie o prawdę, nie o wartości, nie o ideę lustracji. Gdy premierem był Kaczyński i pojawiła się kwestia jego teczki, Kaczyński miesiącami zwlekał, a domagających się jej publikacji teczki opisywał jako prowokatorów. Teczki - w "Solidarności" - otwiera się tylko na wrogów.</p>
<p>***</p>
<p>Słyszymy dziś głosy - nie niszczmy narodowych świętości, legend, mitów. Nie mordujmy naszych bohaterów. Hasło jest słuszne, ale problem polega na tym, że dla każdego, kto inny jest bohaterem. Dla jednych jest nim Wałęsa, dla innych Kaczyński, a dla jeszcze innych Michnik. Co więcej sami ci bohaterowie nauczyli swoich kibiców, że najlepszym sposobem oddania im hołdu jest sponiewieranie pozostałych.</p>
<p>Kilka miesięcy temu wydawało się, że ten spór się wypala. Do władzy doszła Platforma, formacja dziwna, będąca złożeniem wszystkich trzech obozów w niemal aptekarsko rozdzielonych proporcjach. Rozsądny kompromis - zarówno idei jak i biografii - między Wałęsą, Michnikiem i Kaczyńskim. Wydawało się, że rysuje się szansa na kompromis. Że uda się schować mikroskopy i po raz pierwszy wyciągnąć teleskopy. Dodać naszej historii mądrości i głębi. A jej bohaterom splendoru.</p>
<p>Zwłaszcza że wiemy już, że innej drogi nie ma. Po prostu solidarnościowej wojny nikt samodzielnie nie wygra. Coraz wyraźniej widać, że trzej panowie stanowią pakiet. Złośliwa historia wrogów wpisała w jedną legendę. I albo krzywiąc się nieco, oddamy honory wszystkim trzem, albo co rok będziemy wyciągać z błota kolejnego z nich.</p>
<p>Nie wiem, czy to jest możliwe. Podobny dylemat miała II RP z Piłsudskim i Dmowskim. I rozwiązała go dopiero po ich śmierci. Dopiero gdy obu panów nie było, alternatywa: Piłsudski albo Dmowski zastąpiona została koniunkcją: i ten, i ten.</p>
<p>Być może takie są reguły historycznego kompromisu. Być może dopiero za kilka dekad na rondo Wałęsy będzie się wjeżdżało z alei Michnika, aby skręcić w ulicę Kaczyńskiego. Zwłaszcza że nasi bohaterowie nadal mają temperament jak z kart "Zemsty", dopokąd żyją, nie wybaczą.</p>
<p></span></div>
<p class="articleAuthor">Robert Krasowski</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lech Wałęsa: a hero / a lesser hero / a traitor. Choose your title.]]></title>
<link>http://polandian.wordpress.com/?p=439</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 23:02:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pawel</dc:creator>
<guid>http://polandian.wordpress.com/?p=439</guid>
<description><![CDATA[[edited June 20th, 3pm]
This is a follow up from Ian’s post just below. Read his post first, and t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>[edited June 20th, 3pm]</em></p>
<p>This is a follow up from <a href="http://polandian.wordpress.com/2008/06/19/lech-walesa-was-communist-spy-claims-book/">Ian’s post</a> just below. Read his post first, and then come back to mine.</p>
<p>Done? Ok. The book in qustion was not published yet. However it has already become the subject of a heated debate. Fragments were published in one of the dailies. Television presenters parade around their studios carrying massive files containing this book photocopied before publication. News channels and front pages are not talking about anything else for at least three days.</p>
<p>The book came as a special gift for the 25th anniversary of Wałęsa's Nobel Peace Prize and Wałęsa's nameday - which he is celebrating this Saturday.</p>
<p>Those, who criticise he book, say it is based only on Secret Service paperwork, and not cross-examined with other possible sources (like party files, interviews with communist figures, former oppositionists, diaries, etc.... and impossible sources like the vast archives in Moscow, to which there is no access). They also say that where proves cannot be found, authors make guesses and assumptions that prove their theory.</p>
<p>The book authors are educated historians, however some people claim their clear political agenda allows to call them politicians. They are employees of the IPN, the Institute of National Remembrance. It is an institution that was created to educate about the history of Poland, investigate unknown facts, and prosecute perpetrators of crimes against the Polish nation. Many of its employees have a clear opinion about the recent Polish history, that is corresponding with the ideas of the Kaczynski brothers (see below).</p>
<p>Notice that when talking about Secret Service inkjob, I am deliberately  not using the word “documents”, as in my vocabulary this word only applies to paperwork produced legitimately.</p>
<p><strong>How did the Secret Service work?</strong></p>
<p>Lets try to have a look at how were they getting their their paperwork. They had their own people lets call them secret servicemen. The secret servicemen were trying, among other things, to infiltrate the opposition and do all sorts of things to disturb them. And give information about what is going on to those who were holding political power. What were the ways of disturbing? First that come your mind are probably arrests, beating, threatening, detention – yes that of course was there. But also trying to make some oppositions distrust others (giving for instance false evidence of some of them conspiring with secret services), to make them quarrel, to strengthen personal dislikes among them, to make the opposition look bad in the eyes of the general public (once for instance fake recordings of Lech Wałęsa discussing how to fraud Solidarity money was broadcast in tv). Using various methods they tried to gain their agents (“tajny współpracownik”) among the oppositionists. Agents were (mostly, but not always) those who were aware that they were talking to the Secret Services. Sometimes they were worked on, someties they wanted to co-operate, sometimes they were forced to. They could be threatened, given money in exchange for information or "favour". Agents had code names, and could also be given tasks - in order for instance to orchestrate some situation, or gain information from someone else. Apart from agents, there were also “sources of information” (who were also given codenames). People labeled in  such way in the papers may or may not have known that they have supplied Secret Services with information. They could be thinking they were talking to a friend or a co-worker. Or someone might have installed a bug in their flat. Etc.<br />
Apart from that Secret Services are known for creating fake “agents” and “sources of information” in their paperwork, to use these papers later somehow. Information for such fake papers could come from person A, while attributed to person B. It could come from recorded telephone calls, from anecdotal knowledge, from serviceman’s imagination etc. etc. Why? For producing good and interesting results, Secret Servicemen were, for instance given more money, or promoted. Alternatively such papers could be shown to one oppositionist to make them think someone else was a traitor. Et caetera.. Secret Services were very creative. For instance special actions could be organized, like kidnapping of agents-oppositionists, just to make them more credible in the eyes of their opposition colleagues.</p>
<p>Apart from that some people could have been registered as candidates for agent (“tajny współpracownik”), there could be their signed pledge for cooperation in files, while they did not take any action whatsoever.</p>
<p>People’s attitudes towards Secret Services were different. Some were afraid and talked "with caution" trying not to spill the beans, some wanted to play their game with them and trick them... Only when in late 1970s an instruction was issued by Komitet Obrony Robotników (Workers’ Defence Commitee - an intelligentsia opposition organization) people became aware they shouldn’t talk with Secret Services at all, and shouldn’t sign anything.</p>
<p>Credibility of Secret Service files is questionable, and it is difficult to say what is fake and what is based on facts. Many files were destroyed or hidden in various moments in time: some most likely during the times of transition in 1989-1990.</p>
<p><strong>Basic claims in the book</strong></p>
<p>The book reportedly claims that Lech Wałęsa was giving information to the Secret Services in the early 1970s, as “tajny współpracownik” - agent. He was not a known figure back then, he was an ordinary person, taking part in opposition demonstration in Gdańsk and engaging in the movement. The Secret serviceman whose report is in the file, writes that he has paid “Bolek” 13000 złotys. However there are no receipts. Nothing signed by Wałęsa, nothing hand-written at all.</p>
<p>And then, when Wałęsa became president he requested to view his file. When the files were reopened during the presidency of Aleksander Kwaśniewski, it turned out several hundred pages were missing.</p>
<p>However the index is still there, it is therefore known what is missing. And these are typed reports of this agent “Bolek” - of being whom Wałęsa is being accused. Among the missing papers there are no signed or handwritten papers or receipts. Therefore the material missing would only be handy for cross-examination with other sources.<br />
It is not certain when the pages were taken away and who did it. Pages were not checked when the file was being delivered to Wałęsa, and Wałęsa reportedly did not check them either.</p>
<p><strong>What does Wałęsa say?</strong></p>
<p>Wałęsa says that if had done what thay say he did, he would have said long time ago. He denies any involvement with Secret Services. He claims he never gave them any information, never gave in his colleagues. He claims he was not important enough then for the Secret Services wanting him for an agent. He is very angry, and thretens to sue the authors of the book. He says he did view his file during his presidency, however he did no remove anything from there. He wanted to check whether the files contain any materials from his and his wives sexual lives.</p>
<p><strong>What do others say?</strong></p>
<p>Other oppositionsts are divided. Some of them, who believe in the vision 2, believe these accusatins are true. Other's don't, and are talking about how the reality of the time is difficult to explain.</p>
<p><strong>What is the political context?<br />
</strong></p>
<p>What the book does is to try and put Wałęsa in a certain context, of an alternative interpretation of Polish history and current Polish affairs.</p>
<p>The history most people know looks like this: Solidarność fought our freedom. And thanks to the Round Table Compromise between Solidarność and communist government Poland was able to enter the path to independence and democracy. It also opened the possibility for democratic change in other countries from the Eastern Bloc. And this was one of the greatest moments in Polish history.</p>
<p>The alternative version of history (let’s call it version 2) has it that Wałęsa and Solidarność were orchestrated by the Secret Services, the Round Table Talks were the moment when Polish nation was betrayed. That the elite of Solidarność betrayed the ideals of the workers, and, conspiring with the communists, sold Poland. Sold the companies and factories, the market, the people as work-force. To the foreign capital, to foreign banks... Arranging the new reality in such a way, that post-communists (incl. Secret Servicemen), intelligentsia and elites are well-off, while workers are poor and disrespeted. Elites did not care for them.<br />
Ian <a href="http://polandian.wordpress.com/2008/06/19/lech-walesa-was-communist-spy-claims-book/">in his previous post</a> rightly points that Kaczynski brothers and their party, who also have a deep personal dislike for Wałęsa, strongly believe in the second version (although Lech Kaczynski took part in the Round Table Talks himself).<br />
There is also a claim, that Wałęsa's policies, which are interpreted as againt <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lustration">lustration</a>, during his presidency, were because of his problems with his own past.</p>
<p>The book is a supporting the version 2, reportedly being such an interpretation of certain facts from Lech Wałęsa’s past (and assumptions of Wałęsas 1970s agentship) to make the version 2 work well together.Some of those who prefer this version believe that Wałęsa is controlled by ex-Secret Servicemen until this day.</p>
<p><strong>What is the general context?</strong></p>
<p>What I would like people to remember from this story is not the fate of Wałęsa, who EVEN IF was broken by the Secret Services was also a victim. A victim of Police state, a victim of Secret Services who imposed themselves on people’s lives, who destroyed people, whowere paid by the state to disorganise, to plant distrust...</p>
<p>Wałęsa is still a great figure in Polish history, he was chosen by workers as their representative. In the 1980s had the strength and courage to stand up. He was a real leader, he had the skills, he had the talk, he had the charisma.</p>
<p><strong>Epilogue</strong></p>
<p>So was Wałęsa or was he not an agent? Did he or did he not remove his papers from the file? That depends on what you want to believe. It can't be proven that he is guilty. It can't be proven he is not guilty. Do you prefer to assume innocence or guilt?</p>
<p>-----<br />
See a Polish <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=657oeR8my2g">news report</a> with Lech Wałęsa (youtube).<br />
Have a look at <a href="http://polishpress.wordpress.com">other news from Poland</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[IPN o Lechu Wałęsie]]></title>
<link>http://maclawyer.wordpress.com/?p=569</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 18:43:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>maclawyer</dc:creator>
<guid>http://maclawyer.wordpress.com/?p=569</guid>
<description><![CDATA[Podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji z publikacją firmowaną przez IPN o rzekomej współpracy Prezy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji z publikacją firmowaną przez IPN o rzekomej współpracy Prezydenta Lecha Wałęsy z komunistycznymi służbami specjalnymi, jest zwycięstwem tych, którzy ową publikację inspirowali. Dlatego komentarza nie będzie. Żenujące.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powtórzmy za Cohn-Benditem...]]></title>
<link>http://bogdan.wordpress.com/?p=754</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 14:41:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Bogdan Miś</dc:creator>
<guid>http://bogdan.wordpress.com/?p=754</guid>
<description><![CDATA[Jeden z moich przyjaciół - którego zdanie i inteligencję cenię bardzo wysoko - napisał do mnie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;"><img class="alignleft" style="float:left;margin-left:15px;margin-right:15px;" src="http://www.personalizm.pl/img/walesa.jpg" alt="" width="200" height="254" />Jeden z moich przyjaciół - którego zdanie i inteligencję cenię bardzo wysoko - napisał do mnie i paru jeszcze kumpli list w związku z rozgrywaną obecnie "aferą Bolka". Zawarł w tym liście pomysł, byśmy się określili analogicznie, jak to zrobił w 1968 słynny <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Cohn-Bendit" target="_blank"><strong>Daniel Cohn-Bendit</strong></a>, i - bez względu na nasz dawny czy obecny stosunek do <strong>Wałęsy</strong> - powiedzieli "<strong>wszyscy jesteśmy Bolkami</strong>". Popieram tę ideę; z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że Wałęsa - bez względu na jego "winę" czy jej brak - jest obecnie jawnie prześladowany i ewidentnie słabszy od swoich oponentów. Przyzwoity człowiek staje zaś z reguły po stronie prześladowanych i słabszych; nawet gdyby mieli coś w przeszłości na sumieniu.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Po drugie, <strong>atak na Wałęsę jest jawnie ahistoryczny</strong>. W powiedzeniu "wszyscy jesteśmy Bolkami" (w każdym razie: my wszyscy, którzyśmy w roku 1981 mieli więcej niż 18 lat...) jest wiele obiektywnej racji. Bez względu na ówczesne poglądy polityczne i sytuację społeczną, wszyscy byliśmy wtedy obserwowani i na tysiące sposobów "sprawdzani". Byle głupi awans w zakładzie pracy, byle wyjazd na zagraniczne stypendium czy kontakt z cudzoziemcem oznaczał wysyłanie "zapytań" do "organów", które wszak były niesłychanie rozbudowane; niemal każdy miał więc z nimi do czynienia, świadomie czy nie. A już ludzie, zajmujący jakiekolwiek istotne pozycje zawodowe czy należący do tzw. dzisiaj "celebrytów" - bez najmniejszej wątpliwości. Więc jestem niemal pewien, że o każdym z nas są gdzieś tam stosowne (czy raczej: niestosowne) dokumenty. Znam na przykład osobę o lata świetlne w ogóle odległą od jakiejkolwiek polityki, która w latach 70. całkowicie przypadkowo zawarła czysto towarzysko znajomość z jakimiś miłymi studentami z Chin; no i przez kilka lat musiała się z tych kontaktów spowiadać na Rakowieckiej. Pytana, mówiła prawdę; protokoły przesłuchań podpisywała. Pewno więc dziś panowie z IPN uznali by ją za TW...</p>
<p>Powtarzam: świadomy - a częściej nieświadomy - kontakt z owymi "organami" miał prawie każdy z nas. Niektórzy mieli w dodatku nieszczęście podpisać jakiś protokół lub zobowiązanie do zachowania spotkania w tajemnicy; nic ponadto. I co z tego? Czy dziś mają mieć prawo do życia ci tylko, których wówczas zapudlono lub w inny sposób sekowano?</p>
<p>Z punktu widzenia <em>macierewoczoidów</em> - pewno właśnie tak. Ale moim zdaniem jest to chore.</p>
<p>Po trzecie - w tej rozgrywce w ogóle przecież nie chodzi o Wałęsę, który dziś jest już w dużej mierze obiektem muzealnym. I nie o prawdę, bowiem gdyby to o nią chodziło - sprawa byłaby podjęta już przed laty. I z pewnością nie chodzi tu o lata siedemdziesiąte, tylko co najwyżej o prezydenturę LW, jeszcze zaś bardziej o zdezawuowanie Okrągłego Stołu. W sumie, jest to wynik bardzo nieładnej osobistej zemsty Kaczorów i S-ki za doznane wówczas upokorzenia i przegraną w związku z obaleniem paranoidalnego rządu Olszewskiego. Oraz chęć wbicia motłochowi w puste łby, że Okrągły Stół był zdradą, nie sukcesem. Bo "gdybyśmy wówczas wywieszali komuchów na latarniach, to dziś świat byłby piękny". Czyli o konsekwentne lansowanie kompletnie przecież skompromitowanej idei IV RP...</p>
<p>Otóż prawda jest taka, że gdyby szanowni państwo spróbowali wówczas tego dokonać, to kraj ten spłynąłby rzekami krwi, zaś stryczki mieliby pozakładane właśnie ci, którzy dziś gardłują przeciw Wałęsie. "Komuchy" miały w roku 1989 dostateczne wpływy w wojsku i dostatecznie rozbudowany aparat ucisku, by stłumić takie pomysły z całą brutalnością; bez względu na opinię JP II, Reagana i tak dalej, bo wówczas walczyliby o życie, nie o przetrwanie. Bardzo niewielu ludzi z opozycji wówczas byłoby za takim rozwojem dziejów, o ile pamiętam... A już spoza opozycji, to chyba nikt.</p>
<p>A więc, panie i panowie: <strong>wszyscy byliśmy Bolkami.</strong> Podpisuję się pod tym zdaniem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bolek i lolek i zapach hiacyntów]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=884</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 12:59:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=884</guid>
<description><![CDATA[– Kiedyś przysłano Mi anonimowy list ze zdjęciem moich narządów. Były na zbliżeniu, więc j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>– <em>Kiedyś przysłano Mi anonimowy list ze <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,45100365,122368572,5239227,0,forum.html">zdjęciem moich narządów</a>. Były <strong>na zbliżeniu</strong>, więc je rozpoznałem</em>…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Byc jak Lech Walesa]]></title>
<link>http://oddalenie.wordpress.com/?p=717</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 10:20:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>hlb</dc:creator>
<guid>http://oddalenie.wordpress.com/?p=717</guid>
<description><![CDATA[Pilka nozna nie jest polskim sportem narodowym. Jest nim rzut esbecka teczka do celu. Wlasnie rozpoc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pilka nozna nie jest polskim sportem narodowym. Jest nim rzut esbecka teczka do celu. Wlasnie rozpoczyna sie kolejny turniej o tytul 'TW Bolka'. Gra polega na tym zeby skutecznie 'z bolka' przypierniczyc Lechowi Walesie. Powod: Walesa to jedyny Lech rozpozawalny poza krajem.</p>
<p>A w ramach rozgrzewki w <a href="http://www.rp.pl/artykul/146778.html" target="_blank"><em>Rzepie</em> wywiad z Lechem</a> innej, mniej znanej marki: z Lechem Kaczynskim. Dobra! Wiem, wiem, ze to jest zeszlotygodniowa ramotka. Ale jesli chcecie powiewu swiezosci, to sobie poczytajcie <a href="http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=418" target="_blank">Michalkiewicza</a>. Bo mnie niektore cytaty z Kaczynskiego caly czas smakuja bardzo.</p>
<p>Cytat pierwszy. Kaczynski odpowiada na pytanie, co podkusilo lud pracujacy, zeby obalac komunizm:</p>
<blockquote><p><em>Raczej nie niskie płace, bo niektórzy robotnicy zarabiali nawet 2,5 razy więcej ode mnie. Nie mieli do końca świadomości, w co się tak naprawdę pakują.</em> [Za chwile Kaczynski dodaje jeszcze:] <em>Nie wierzę, że gdyby ludzie wiedzieli, co robią, gdyby wiedzieli, że tworzenie WZZ jest całkowicie sprzeczne z logiką komunizmu, to zdecydowaliby się na działalność.</em></p></blockquote>
<p>Drogi czytelniku lub czytelniczko! Jesli glosowales(as) na ktoregos Kaczynskiego - a przy okazji jestes ludem pracujacym, bo wlasnymi recami wykladasz towar na polki, naprawiasz lamerom ich komputery, piszesz do gazety niusy dla niepismiennych, albo siedzisz w okienku w banku i liczysz cudze pieniadze -  to ta odpowiedz byla do ciebie. Teraz Lech Kaczynski zarabia 2,5 raza lepiej od ciebie. I teraz to on moze miec ciebie w dupie. Nie miales tego swiadomosci? No, na tym polegalo pisowskie dokonczenie rewolucji.</p>
<p>Cytat drugi, ten w ktorym Kaczynski przyznaje ze ma lepsze zdanie o komunie niz to jest oficjalnie przedstawiane w pisowskiej propagandzie:</p>
<blockquote><p><em>ZMP-owskie pokolenie, które wtedy rządziło, nie chciało przelewu krwi. Oczywiście Jaroszewicz i Gierek byli znacznie starsi, ale otaczali ich ludzie z symbolicznego rocznika 1927: Kania, Tejchma, Barcikowski. To nie byli ludzie krwawi. Oni chcieli władzy, przywilejów, pieniędzy, a nie nowego Grudnia 70.</em></p></blockquote>
<p>Panowie Kania, Tejchma, Barcikowski (ktorych dzis pewnie juz nikt nie pamieta) to oni musieli byc poczciwe chlopaki. Prawie jak Dorn, Ziobro, Gosiewski. Ci tez tak na prawde nie chcieli wcale robic jakiegos zamordyzmu, tylko oczekiwali wladzy i przywilejow. No i pieniedzy. Wystarczy 2,5 raza miesiecznie wiecej niz ty masz, drogi wyborco. Rewolucja dokonczona, a jakze!</p>
<p>Cytat trzeci, tez przepelniony szczeroscia. Lech Kaczynski zwierza sie jak to sie stalo ze Walesa ubiegl go w sierpniu 80:</p>
<blockquote><p><em>Zgłosiła się Ania Walentynowicz z wieścią, że ją wyrzucają z pracy. Wykorzystując cały swój kunszt prawniczy, przez całą noc pisałem jej odwołanie. Rano, kiedy do niej z tym pobiegłem, już jej nie było w domu. Była w stoczni. Zaczął się strajk. Parę dni później ja też się tam znalazłem.</em></p></blockquote>
<p>No, refleks go zawiodl. Tak jak i obecnie czasem go zawodzi. Wtedy, kiedy trzeba cos zdzialac albo chocby madrze powiedziec. Kiedy wywalali Walentynowicz to on kwity przegladal. A robotnicy nie dosc ze zarabiali 2,5 raza wiecej od niego, to nie poczekali ze strajkiem. No,trzeba bylo rewolucje po nich dokonczyc.</p>
<p>Ale to nie prawda, ze Kaczynskie nienawidza Walesy z zazdrosci, ze to nie oni sa znani jak Walesa. <em>Wałęsy od początku jakoś nie polubiłem</em> - wyjasnia rzeczowo i logicznie Lech Kaczynski.I ja mu wierze, bo ja tez Kaczynskiego <em>jakos od poczatku nie polubilem. </em>Choc ciagle nie umiem powiedziec ktorego z tych Kaczynskich bardziej.</p>
<p>Ale jakie to ma za znaczenie?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bolek to Polaków portret własny]]></title>
<link>http://bezpardonu.wordpress.com/?p=66</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 06:38:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>riffer</dc:creator>
<guid>http://bezpardonu.wordpress.com/?p=66</guid>
<description><![CDATA[Tytuł wpisu raczej nie do końca oddaje to, o czym chciałbym dzisiaj porozmawiać. W mediach wszel]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tytuł wpisu raczej nie do końca oddaje to, o czym chciałbym dzisiaj porozmawiać. W mediach wszelkiej maści głośno - Bolek jest po prostu wszędzie i w przeciwieństwie do Howarda Webba ta sprawa tak szybko nie ucichnie (jak większość polskich afer zresztą).</p>
<p>O co chodzi z tym portretem? Popatrzcie na takiego pana Wałęsę - był chłop, który miał chęci i był na tyle upierdliwy i wytrwały, że dzięki niemu dzisiaj mamy demokrację. Tymczasem wszyscy mają wielkie pretensje, bo plotki krążą (tak, plotki), że był agentem.</p>
<p>Gdy Polacy przegrali na Euro, to ludzie zaczęli mieć pretensje, że przegrali - a powinniśmy chyba się cieszyć, że w ogóle udało nam się do Euro zakwalfikować. Tak samo jest w przypadku pana Wałęsy - zamiast narzekać, że <strong>mógł być</strong> agentem, powinniśmy dziękować mu za to, że dzięki niemu udało nam się obalić system.</p>
<p>Może jestem za młody aby rozumieć pewne rzeczy, albo po prostu jestem za nowoczesny, żeby rozgrzebywać brudy przeszłości, w których to lubują się ludzie "tego" pokolenia. Do pana Wałęsy nic nie mam, bo IMO dzięki niemu (po części) mogę dzisiaj pisać to, co piszę. </p>
<p>Nie podoba mi się natomiast to nastawienie polaków, które obecne było przy Euro, jest obecne przy sprawie Bolka i w ogóle da się dostrzec w większości sytuacji i afer w naszym kraju - Polacy zamiast się cieszyć z tego, co mają i z tego, co udało im się osiągnąć, narzekają - że jest źle, że było gorzej, że afera goni aferę, że jest mało pieniędzy, że to, że tamto...</p>
<p>Opamiętajmy się - w życiu trzeba dostrzegać to, co dobre - a nie to, co złe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PAN KIEROWNIK UPRZEJMIE DONOSI]]></title>
<link>http://rolex24.wordpress.com/?p=172</link>
<pubDate>Tue, 17 Jun 2008 21:51:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rolex</dc:creator>
<guid>http://rolex24.wordpress.com/?p=172</guid>
<description><![CDATA[Zacznę bolesnym tematem piłkarskim, zgodnie z życzeniem moich glossatorów. Przerżnęliśmy euro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zacznę bolesnym tematem piłkarskim, zgodnie z życzeniem moich glossatorów. Przerżnęliśmy europejskie mistrzostwa z każdym, kogo napotkalismy na swojej drodze, a jesli raz nie przerżnęliśmy (Austria) to tylko dlatego, że mielismy farta i Boruca. Nasi fachowcy od balona kopanego popełniali rażące błędy, nie potrafili bronić, konstruować akcji, atakować. Nasz najlepszy zawodnik z pola - Guerreiro, rodem z Powiśla, nic zdziałać nie mógł, bo aby genialnie podać, trzeba mieć jeszcze do kogo podać, a podawanie Krzynówkowi służyło podarowywaniu kolejnych piłek kibicom na trybunach. Bardzo lubię Jacka Krzynówka, dlatego odrzucam podejrzenie, że p.Jacek miał układ z kibicami, a przekazane przez niego piłki zostaną sprzedane na internetowej aukcji za godziwsze pieniądze niż te zarabiane dzieki kopaniu i ciaganiu za koszulki rywali.</p>
<p>Sędzia Webb miał rację dyktując rzut karny i nie wypaczył wyniku meczu z Austriakami, ale dzieki tej decyzji Austriaków nie skrzywdził bramką straconą ze spalonego.</p>
<p>Dzięki naszemu premierowi, kibicom i dziennikarzom koledzy p.Webba będą szczególnie życzliwie przyglądać się poczynaniom naszym obrońców w kolejnych turniejach. Wśród sędziów piłkarskich też solidarność zawodowa obowiązuje. Także: dobra robota!</p>
<p>Naszych zawodowców było mi żal, tak po ludzku. Tym razem nie sprzedali meczu, walczyli, jak umieli, na pewno stracili po parę kilo i wylali masę potu. Po nic. Bo mecze na Euro i każdej innej wiekszej imprezie przegrali dawno przed tym, jak się na niej pojawili. W głowie. Bo my (Polacy) nie umiemy wygrać. I boimy się walczyć.</p>
<p>Zaraz, zaraz... Czy Jacek Krzynówek nie jest znanym z niemieckich boisk "walczakiem"? Czy Euzebiusz Smolarek nie jet podporą pomocy Rancingu Santander? Czy... Ależ tak! To znakomici piłkarze, którzy potrafią grać świetnie w druzynach niemieckich, greckich, hiszpańskich i angielskich. Potrafią grać świetnie pod inną marką i innym kierownictwem!</p>
<p>Kubica wygrywa dla BMW, Malysz we własnym imieniu, Radwańska nawet w deblach nie gra z siostrą, glazurnik jest rozchwytywany w Birmingham, stolarz w Paryżu, a ogrodnik w Holandii. Musi przy nim tylko nie być drugiego Polaka.</p>
<p>No i pan kierownik Polakiem być nie może!</p>
<p>Powie ktoś, że po to zakupiliśmy naszym piłkarzom Leo, żeby nie mieli na co narzekać, a ja powiem krótko - oni mają rację nie ufając Leo tak do końca. Bo Leony przychodzą i odchodzą, a kierownik będzie zawsze. Jak nie Dziurowicz, to Listkiewicz. Jak nie Listkiewicz to Lato. A jak by i Laty zabrakło, to mamy w odwodzie innych znanych działaczy, którzy w pocie czoła i znoju zmarnują kolejne genialne pokolenia polskich piłkarzy.</p>
<p>Dlatego nie zgadzam się z treścią postu p. Bartosza Wasilewskiego (http://wasilewski.ego.salon24.pl/79728,index.html), który postuluje: wybierz przyszłość. Pana postulat, panie Bartoszu, to wybór przyszłości przez wypranie przeszłości. A to się nie uda! Przyszłości nie można wybrać, bo jej nie ma, więc nie ma czego wybierać. Żyjemy teraz. A to, jak zagospodarujemy "teraz" musi się brać z wiedzy o tym, jak było wczoraj. Dla nauki.</p>
<p>Pan sądzi, że jesli zasłonimy łapką oczka, to Bolki i Lolki znikną, jak sen złoty, a to nieprawda. Nasz były prezydent nie jest, rzeczywiście, groźny w takim stopniu, w jakim było wtedy, kiedy proponował usadowienie w Polsce KGB i GRU po wsze czasy w formie rosyjskich spółek handlowych. Na szczęście już nie jest.</p>
<p>On jest pomnikiem. Pomnikiem wszystkich Dziurowiczów i Szmaciaków, soli tej ziemi, matrycy samoodtwarzalnej i wzorca obywatela uBolski.</p>
<p>Zburzmy ten pomnik i nie wywołujmy do tego celu rewolucji, nie wygłaszajmy apeli i nie ślijmy protestów. Opowiedzmy ludziom prawdę. Mają do tej prawdy, do swojej historii, takie samo prawo jak Niemcy, Czesi i Chorwaci.</p>
<p>Dziurowicze poczują się łyso bez swojego pomnika, (symbolu nie Polski Walczącej, jak niektórym udało się wmówić, ale symbolu knajactwa, obłudy, lepkiego strachu, kłamstwa i szantażu), lecz nie przejmujmy się nimi.</p>
<p>Bez nich będzie się nie tylko lepiej grało w Polsce, ale i... żyło się lepiej!</p>
<p>Im niech bżyje się lepiej... za ich własne pieniądze.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[masówka w Przedszkolu ws. zaginionego nielegalnie i podstępnie Kartofla]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=872</link>
<pubDate>Thu, 05 Jun 2008 07:50:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=872</guid>
<description><![CDATA[– Babciu a wiesz?
– nie. a co?
– nie mówi się Co tylko o Kim?
– no to o kim?
– o Oli.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>– Babciu a wiesz?<br />
– nie. a co?<br />
– nie mówi się <em>Co</em> tylko <em><strong>o Kim</strong>?</em><br />
– no to o kim?<br />
– o Oli.<br />
– a co?<br />
– przyszła dziś ola do Przedszkola…<br />
– i co?<br />
– i ukradła Kartofla.<br />
– i co?<br />
– i się wydało znaczy złapaliśmy ją jak go pożerała skrycie! i musiała się przyznać przed całym frontem grupy Starszaków Młodszych i zlożyć samokrytykę…<br />
– jaką?</p>
<blockquote><p>– <em>Jest mi wstyd za kartofla. Przepraszam. <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,44472749,120834082,5187096,0,forum.html">ola</a></em>.</p></blockquote>
<p>– ee! tylko tyle?!? <strong>kiedyś</strong> to były Samokrytyki nie to co dziś…<br />
– a Ty Babciu skąd wiesz?<br />
– już ja <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1762725,11,1,1,item.html"><em><strong>swoje wiem</strong></em></a>. wielu takich w naszej Egzekutywie chciało się wykręcić wstydem <em>tylko</em>…<br />
– przecież ty Babciu nigdy nie pracowałaś…<br />
– ale zawsze byłam na <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,44470915,120830132,5187096,0,forum.html"><em><strong>pierwszej lini frontu walki z</strong></em></a>. zz… zzz…<br />
– Babciu! nie chrap!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wiec ws. Rozliczenia przestępczych Byłych Gospodarzy naszej Klatki]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=865</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 06:49:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=865</guid>
<description><![CDATA[Pan Gospodarz Cieć powiedział, że były tak zwany Gospodarz stanął na czele tej części Naszej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Pan Gospodarz Cieć</strong> <em>powiedział, że <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1756312,11,1,1,item.html">były</a></em> <strong>tak zwany Gospodarz</strong> <em>stanął na czele tej części</em> <strong>Naszej Klatki</strong>, <em>która chciała zmienić elity</em> <strong>Klatkowe</strong>. Jednak po objęciu <strong>dozorcostwa</strong> <em>stanął na czele właśnie tych elit – zaznaczył</em> szanowny nasz <strong>Gość Zebrania Mieszkanców</strong>. <em>Trzeba przedefiniować historię życia</em> <strong>Naszej Klatki</strong> dodał Nasz kochany drogi Pan Gospodarz Cieć…</p></blockquote>
<p>zebrani Lokatorzy odprowadzili Gościa w szumie burzliwych Oklasków oraz Owacji wręczając mu ścielące się do Nóg bukiety Kwiatów i <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,44115743,119949416,5154112,0,forum.html">dziewczynki w strojach krakowskich</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bolek i lolek w jednym stali domku]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=860</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 15:17:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=860</guid>
<description><![CDATA[– Dziadku dostałeś wezwanie.
– na co?
– na Kolegium.
– za co?
– za zakłócanie ciszy no]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>– Dziadku dostałeś wezwanie.<br />
– na co?<br />
– na Kolegium.<br />
– za co?<br />
– za zakłócanie ciszy nocnej w godzinach nocnych i porannych.<br />
– <em>jest to najbardziej smutny i <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1754219,11,1,1,item.html">budzący zatrwożenie</a> list jaki przeczytałem w Wolnej Polsce</em>…<br />
– i nie pierwszy…<br />
– <em>Wszyscy w <strong>tym</strong> kraju oszaleli z nienawiści.Potrzeba jakiegoś okupanta aby <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,43960052,119519634,5137491,0,forum.html">się ponownie zjednoczyć</a>?</em><br />
– z Szafiakami?!? tymi donosicielami?!? nigdy…<br />
– masz rację Dziecko. z nimi <strong>nigdy</strong>. już w Resorcie był z niego kawał Łobuza… a na starość…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Naciska nas esbek, Bolek i kadry partyjne]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=218</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 09:26:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=218</guid>
<description><![CDATA[Dzieje się dużo, więc znowu spis zbiorczy:).
I
Jureczek Stachowicz, pseudo &#8220;Esbek od Łajda]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzieje się dużo, więc znowu spis zbiorczy:).</p>
<p>I<br />
Jureczek Stachowicz, pseudo "Esbek od Łajdackiego" już nie poekpsertuje w komisji do spraw nacisków [co za idiotyczna nazwa]. Platfusom tę świnię, w postaci bojowego esbeka, podłożył prof. Widacki [czytać po angielsku:))), niestety nie moje] z partii, która nie zagląda w życiorysy.</p>
<p>Nota bene, przynajmniej dla mnie, sprawa nie jest oczywista. Esbek nie powinien być w komisji. Ale... Gdybym był gliną to też ścigałbym i wsadzał do pierdla faceta, który usiłuje demolować komunikację miejską tylko z tego powodu, że jest jakaś rocznica. Oczywiście metody pana Stachowicza [groźby itd.] dyskwalifikują go, ale robienie działalności opozycyjnej ze zwykłego chuligaństwa to już przesada [tak, wiem że esbecja większość działalności opozycyjnej podciągała pod chuligaństwo, no ale w tym wypadku to było chuligaństwo i "sabotaż":)]. </p>
<p>II<br />
W Gazetce Wyborczej kolejne etapy rozczarowania PSL-em, artykuł <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,5228201,PSL___Posady_Swoim_Ludziom.html">Posady Swoim Ludziom</a>. A w kampanii jakież to były zachwyty "niezależnego" dziennikarstwa nad odmienionymi ludowcami. Kłamliwe chyba od samego początku i prokurowane tylko po to aby PiS-owi uszczknąć trochę elektoratu, z tej części narodu, która leberałów nie polubi nigdy. </p>
<p>III<br />
Poza tym Doniu broni czci peruwiańskiego orderu, a Wałęsa czci swojej własnej, w sprawie "Bolka". Z Wałęsą to ja mam problem. MSZ był agentem, może krótko może długo, to nie jest takie ważne. Teraz twierdzi, że nie, że wcale. A z drugiej strony obalanie tego mitu... wiadomo symbol, to nic, że załgany, bufonowaty i drażniący chyba wszystkich. Czy warto... przede wszystkim czy warto wzniecać dyskusję nad tą książką. Bo sama książka niech wychodzi, w końcu mamy wolność słowa.</p>
<p>Ciekawe, choć nie zaskakujące jest to, że dyskusję nakręcają media  salonowe. Znowu jakieś <a href="http://bi.gazeta.pl/im/9/5233/m5233819.pdf">listy</a> otwarte starych udeków. Normalnie poczułem się 10 lat młodszy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ugoda (the safety word is "banana")]]></title>
<link>http://dedereporter.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Wed, 05 Mar 2008 13:58:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>dedereporter</dc:creator>
<guid>http://dedereporter.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[
Zakończył się wreszcie spór pomiędzy Siegessaeule a właścicielami wizerunków Lolka z Bolkie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div STYLE="text-align: center"><img SRC="http://dedereporter.wordpress.com/files/2008/03/ugoda.jpg" ALT="Ugoda" /></div>
<p>Zakończył się wreszcie spór pomiędzy <a HREF="http://dedereporter.files.wordpress.com/2008/03/siegessaeule.jpg">Siegessaeule</a> a właścicielami wizerunków Lolka z Bolkiem. Idąc na ugodę, niemieckie pisemko ma umieścić przeprosiny na łamach polskiej prasy i zapłacić powodom 4000 €.<br />
Oczywiście dla polskiego spadkobiercy, Romana Nehrebeckiego, najważniejsze są przeprosiny. A jak dwa lata temu zżymał się na myśl, że pośrednio Propaguje Homoseksualizm, to tak teraz chodziło tylko o bezprawne użycie rysunkowych postaci.<br />
Niesprawdzone i kłamliwe źródło donosi, że podczas procesu skomlał:<br />
<em>To są jeszcze dzieci! Oszczędźcie chociaż je, błagam!</em></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
