<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>barcelonski-burdel &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/barcelonski-burdel/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "barcelonski-burdel"</description>
	<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 03:32:28 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[namowa Leo.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 19:40:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/05/04/namowa-leo/</guid>
<description><![CDATA[Godzina 12.00, dom Leo 
- Stary słyszałeś newsa dnia? – spytałem Leo leżącego przed TV obże]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>Godzina 12.00, dom Leo </em></p>
<p>- Stary słyszałeś newsa dnia? – spytałem Leo leżącego przed TV obżerając się chipsami.<br />
- Wiesz siedzę tak od wczoraj więc obawiam się, że nie. O co kaman?<br />
- Zbieraj tyłek z łóżka, pakuj walizki i bierz kasę od starych, bo jutro wyruszamy na podbój świata!<br />
- Lecem, pendzem. Co znowu żeś sobie ubzdurał w tej swojej nacelowanej główce?<br />
- Jeszcze się głupio pytasz! No jak to co, wybywamy w podróż dookoła świata. Może nie w ogólnym znaczeniu tego słowa , gdyż aktualnie mam na myśli tylko Europę. Lecz nie martw się po zdobyciu Nowego Lądu udamy się do Afryki, Azji i tych innych państw czy jak to się mówi.<br />
- My? W tym momencie żartujesz. Nie ma NAS. Jestem tylko ja i ty, osobno. A gdyby nie twoi starzy nie byłoby nawet ciebie, więc nie wyskakuj mi z tekstami, że zrobiMY to, pojedzieMY tam, bla bla bla… Zresztą podaj mi choć jeden mocny argument, który przekona mnie do przemyślenia twojego ‘zacnego planu’.<br />
- Daj pomyśleć. – skubany osobnik, czemu nigdy nie może zrobić tego co mu powiem…? Zawsze musi mieć jakieś <em>‘ale’</em>. Kretyn. – Teraz słuchaj mnie uważnie. Mówisz, że nie ma NAS, ok. Jeśli wyjedziemy w taką podróż odnajdziemy tych NAS. Już nie będzie ciebie i mnie osobno. Od tego momentu będziemy jednością , będziemy mieć jedno nazwisko, jedną żonę i jedno łóżko. I nie waż się teraz powiedzieć iż tego nie chcesz, bo wiem, że chcesz choć jeszcze tego nie wiesz.<br />
- Obawiam się, że jednak ci to nie wyszło, ale możesz próbować dalej.<br />
- Chłopie pomyśl ile będziesz miał lasek. W dodatku gwarantuje ci, że jak będziemy we Francji spotkasz tą swoją wymarzoną Żydówkę. Masz to jak w banku. Czuję to!<br />
- Dobra! O której jedziemy? Mogę być gotowy za godzinę.<br />
- Nie tak szybko. Wyjeżdżamy jutro, bo wieczorem umówiłem się z Klementyną i liczę na małe co nieco na pożegnanie.<br />
- W takim razie zdążę pójść do fryzjera. Muszę jakoś wyglądać gdy już będziemy w tej Francji. Moja księżniczka musi zobaczyć wszystkie moje wdzięki przy pierwszym spotkaniu.<br />
- To może lepiej będzie jeśli się przed nią rozbierzesz? – powiedziałem wybuchając śmiechem.<br />
- Ha! Ha! Ha! Jesteś tak samo dowcipny jak widok murzyna w Afryce…<br />
- Dobra Leo, wyluzuj. <em>‘Reeelaaaaxxxx, taaakeeee it eeeeeaaaasy!’ </em><br />
- Nie śpiewaj w mojej obecności. Delikatnie ujmując nie lubię tego o czym sam dobrze wiesz.<br />
- To nie! Nie wiesz co tracisz. –zbulwersowałem się.<br />
- Może idź już do siebie i zacznij przygotowywać się do spotkania z Klementyną?<br />
- Wyganiasz mnie?<br />
- Tak. Zastanawiam się tylko jak na to wpadłeś.<br />
- To pa! Nie musisz mnie odprowadzać do drzwi, sam trafię!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[powrót.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 21:06:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/05/02/powrot/</guid>
<description><![CDATA[Tak nadszedł czas żeby powrócić.
Kilka minut później, apteka
- Hej tato!
- Joł, joł dzieciak]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak nadszedł czas żeby powrócić.</p>
<p><em>Kilka minut później, apteka</em></p>
<p>- Hej tato!<br />
- Joł, joł dzieciak.<br />
- Nie mów do mnie dzieciak.<br />
- To ty nie mów do mnie tato.<br />
- Ok, wyluzuj. Relaxxx.<br />
- Ty się nie martw o mój ‘relaxxx’ tylko gadaj od razu czego chcesz. Nigdy nie przychodzisz do mnie do roboty bez powodu.<br />
- A ty jak zwykle cholernie podejrzliwy. A co jeśli przyszedłem ot tak sobie?<br />
- Nie uwierzę ci, bo znam twoją matkę. Nie było dnia ani godziny żeby nie przyszła do mnie bez żadnych ukrytych zamiarów. Zawsze coś żądała, ale nie przytoczę ci niczego, bo nie chcę cię deprawować jeszcze bardziej.<br />
- Rozgryzłeś mnie. Potrzebuję kasy.<br />
- Nigdy nie rozumiałem, nie rozumiem i nie zrozumiem dlaczego dzieciaki potrafią tylko sępić kasę od rodziców, w zamian nic nie dając od siebie. Na co ci ta kasa?<br />
- Zamierzam wyjechać z kraju, podbić świat i na koniec osiedlić się w Niemczech.<br />
- Dlaczego akurat tam?<br />
- Bo tam typowy model rodziny to żona, mąż i pies. Żadnych bachorów. Chyba, że już zdarzy się to nieszczęście, że narodzi się dziecko to przynajmniej dostaje się za to 20 tys. €.<br />
- Nie chcesz mieć dzieci?! Jak ty sobie wyobrażasz swoje życie co?! Myślisz, że jak wyjedziesz, znajdziesz żonę, osiedlisz się w jakiejś szwabskiej wsi, a żyć będziesz z wygranej w totka, to będziesz mógł powiedzieć, że osiągnąłeś w życiu to co chciałeś? Przemyśl to. Oczywiście dam ci pieniądze, bo inaczej sam sobie weźmiesz, a na złodzieja ja cię nie wychowałem. Ile chcesz?<br />
- Czemu zawsze gdy rozmawiamy mówisz mi te wszystkie pseudofilozoficzne bzdury? To i tak nic nie zmieni. Potrzebuję 3 tysięcy. Masz tyle?<br />
- Mam. – ojciec sięgnął za ladę i podał mi zwitek kasy. – Trzymaj.<br />
- Dzięki, może kiedyś ci oddam. Idę już bo muszę pogadać z Leo. Trzymaj się.<br />
- A idź, tylko jak już wyjedziesz i nie będzie tak jak sobie wymarzyłeś, nie wracaj do mnie z wyrazem twarzy jaki jest widoczny na twarzy rozhisteryzowanej panienki, która zobaczyła małą myszkę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[the end.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 13:26:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/04/05/the-end/</guid>
<description><![CDATA[Narazie zawieszam publikowanie mej znakomitej książki jak sami pewnie zauważyliście.
Nie mam cza]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Narazie zawieszam publikowanie mej znakomitej książki jak sami pewnie zauważyliście.</p>
<p>Nie mam czasu narazie nic dodawać, a fakt, że moja książka posła w kosmos gdzyż zepsuł mi się komputer w małym stopniu mnie podłamała, ale tylko małym. Nie mam siły przepisywać tego spowrotem może <br />
innym razem.</p>
<p>Wspominałam już, że edycje wpsiów jest masakrycznie beznadziejna? <br />
No chyba, że tylko ja nie  umiem się nią posługiwać. :)</p>
<p>Pożegnam się słowami utowru jakże wielkiego Jim'a Morrison'a (mojego 3 osobistego boga)</p>
<p><i>" This is the end<br />
Beautiful friend<br />
This is the end<br />
My only friend the end'</i></p>
<p>Mam nadzięję, że tylko tymczasowy 'The End'</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[plany.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/2008/03/01/plany/</link>
<pubDate>Sat, 01 Mar 2008 21:08:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/03/01/plany/</guid>
<description><![CDATA[
22 czerwca 2007

Godzina 9:43 




Ta laska jest nienormalna! Wydzwaniała do mnie całą noc! Co ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>
<div ALIGN="center"><strong>22 czerwca 2007</strong></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="left"><i>Godzina 9:43 </i></div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left"></div>
<p></p>
<div ALIGN="left">Ta laska jest nienormalna! Wydzwaniała do mnie całą noc! Co 5 minut dopóki nie wyłączyłem telefonu. Lecz zanim to zrobiłem odebrałem jeden jedyny raz i ta na wstępie karze mi przyjechać do siebie. Ach i spytała się jeszcze czy widziałem jej zdjęcia. Na  obydwa pytania odpowiedziałem ‘nie’, umówiliśmy się na dzisiejszy wieczór u niej w domu i przerwałem połączenie. Kretynka myśli, że jak ona nie śpi to inni też nie śpią! Ja nie rozumiem kobiet. Spotkasz się z nimi raz, dwa razy  z nimi pogadasz, a te już są na ciebie napalone jak arab na kurs pilotażu. Wiem, że jestem super przystojnym gościem, który ma zajebistą brykę i może mieć każdą, ale nigdy nie podejrzewałem iż mogę przyciągać tylko te głupie lachonki.</div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left"></div>
<p></p>
<div ALIGN="left">Ale nie ma tak dobrze. Nie chce pustej laski. Jeszcze nie wiem jak to zrobię lecz niedługo ideał mojej kobiety pozna cały świat. Będą do mnie przychodzić listy od wszystkich kobiet na globie. Będą do nich dołączać staniki, majtki i inne duperele. Koperty będą skropione perfumami i zapieczętowane czerwonym odciskiem ust. Ciekawe kto, gdzie i jak przeczyta za mnie to wszystko?! Już widzę te ciężarówki Poczty Polskiej podjeżdżające pod mój dom, tych robotników niosących ciężkie wory po brzegi wypełnione nasączonymi kobiecym zapachem listami. Brukowce będą pisać różne, dziwne historie z mojego życia, które nigdy nie miały miejsca. Paparazzi będą robić mi zdjęcia w najbardziej intymnych sytuacjach. Będą włazić na drzewa i podglądać mnie przez okno jak przebieram się w damskie ciuszki. Następnie sprzedadzą te fotki brukowcom i zarobią na nich miliony. Lecz mnie nie będzie to obchodzić. Pojutrze zamierzam opuścić ten kraj. Nie wiem czy na zawsze, czy tylko tymczasowo, ale jestem pewien, że nikt mnie nie odnajdzie. Nawet najlepszy detektyw na świecie. Zabiorę ze sobą Leo i razem podbijemy świat. On znajdzie swój ideał kobiety, ja znajdę swój ideał kobiety, zostaniemy milionerami i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Muszę tylko poprosić starego o kasę na początek, bo jestem kompletnie spłukany. Pójdę do niego do apteki tylko wcześniej się przebiorę. Przecież nie mogę wyjść w dresie na ulicę…</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[głupia.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 20:00:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/25/glupia/</guid>
<description><![CDATA[Powrót do rozmowy Malcolma i Klementyny
- Nigdy bym nie podejrzewała, że wpadniesz na coś tak ge]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>Powrót do rozmowy Malcolma i Klementyny</i></p>
<p>- Nigdy bym nie podejrzewała, że wpadniesz na coś tak genialnego! Zacznę cię wielbić. Wydrukuję sobie twoje zdjęcie, oprawię w ramkę, postawię obok kwiaty, zapalę znicze i będę się do ciebie modlić 10 raz dziennie.<br />
- A skąd weźmiesz moje zdjęcie?<br />
- Właśnie miałam w związku z tym pytanie. Masz może konto na fotce.pl?<br />
- Może mam, może nie. Co będę miał z tego jeśli ci powiem?<br />
- Jeśli się okaże, że masz to dostaniesz namiętnego buziaka, a jeśli nie to nie dostaniesz nic.<br />
- Przemyślę to. – I tak dostanę tego buziaka bez względu na to czy ci powiem, czy nie. W tym już moja głowa. Oj głupia niewiasta pomyślałem…- Po długim namyśle, pragnę powiedzieć ci, że mam konto na fotce.pl i zaraz napiszę ci adres.<br />
- Ja dam ci swój. Będzie szybciej, bo mam z nim wizytówki. – Swoimi kocimi ruchami sięgnęła do torebki i wyciągnęła różowy kartonik z <em>‘Hello Kitty’</em>. – Uważaj żebyś jej nie zgubił, bo to moja ostatnia.<br />
- Włożę ją do kieszeni koszuli na sercu, będzie mnie rozgrzewać więc zrobię wszystko, aby mi się nigdzie nie zapodziała.<br />
- Ale z ciebie romantyk…<br />
- Nie, nie romantyk. Jestem po prostu ciepłolubny. Bez żadnych większych i ukrytych podtekstów.<br />
- Skoro tak mówisz… – I   tak mu nie wierzę. W każdym mężczyźnie jest coś z romantyka, czy tego chce czy nie. – Ale 99% populacji męskiej na fotce.pl, na swoich profilach w ‘Moich cechach’ ma napisane iż są romantyczni. W takim razie nie obraź się lecz jesteś bardzo dziwny pod tym względem…<br />
- Dobra skończ te swoje nudne wywody na temat romantyczności facetów, bo to żałosne jest. Mówisz jakbyś była słodką idiotką kupioną w szmateksie po promocyjnej cenie 1,99 zł.<br />
- Bo nią jestem! Weź się odezwij do mnie poprzez ‘Prywatne wiadomości’ no fotce, bo inaczej cię nie znajdę. Szkoda, że nie ma na niej żadnej zakładki, która pokazywałaby kto cię ostatnio odwiedzał.<br />
- Mam nadzieję, że w tym momencie żartujesz…?<br />
- Nie, a czemu pytasz?<br />
- Za jakie grzechy musiałem cię poznać?! Tak się składa, że jest tam taka opcja. Możesz nawet zobaczyć kto odwiedzał cię miesiąc temu, wystarczy kliknąć taki odnośnik jak ‘Podglądacze’.<br />
- A ja myślałam, że w to nie wolno wchodzić, bo wtedy do mojego komputera dostanie się wirus…<br />
- Jak mogłaś tak pomyśleć skoro ty nie myślisz?! Wiedziałem, że kobietom takim jak ty w wielkich miastach trudniej przychodzi oddychanie, ze względu na spaliny, dymy etc, ale że powoduje to taki efekt uboczny.<br />
- Jaki jest ten efekt?<br />
- Wyparowanie mózgu! Z takim czyś spotykam się pierwszy raz…<br />
- Przesadzasz.<br />
- Nie, nie przesadzam. Przesadzać to może ogrodnik a ja nim nie jestem.<br />
- Na pewno są jakieś wyjątki wśród kobiet. Nie wierzę w to, że wszystkie są tak głupie, niedorobione i puste jak ja. Pewnie nigdy nie spotkasz takowej, ale zawsze pozostaje nam mieć nadzieję, że gdzieś daleko jest taka jedna piękna, mądra, inteligentna. Fakt, że nieosiągalna jest tematem pobocznym.<br />
- Dzięki za poprawienie humoru. Jesteś ‘boska’…<br />
- Wiem, nie musisz mi tego mówić. Każdy mi to powtarza.<br />
- To była ironia. Kobiety… ręce same opadają… – dodałem cicho.<br />
- Co tam mówisz pod nosem?<br />
- Nie ważne. Wybaczysz mi jeśli będziemy musieli się już pożegnać?<br />
- No jasne, zrobiło się już późno. Dochodzi 20:30 jak się sprężę to zdążę na <i>Apel jasnogórski</i> .<br />
- W takim razie do zobaczenia i oczekuj wiadomości na fotce.pl. – powiedziałem wstając od stolika.<br />
- Dzięki za mile spędzone popołudnie i wieczór. Powtórzymy to kiedyś?<br />
- Zastanowię się, dam ci jeszcze znać w tej sprawie.<br />
- Ok. Więc dowidzenia. – powiedziała całując mnie w usta.<br />
- Pa. – odrzekłem onieśmielony. Głupia to może ona i jest, ale całować potrafi.</p>
<p><i>Dom Malcolma, godzina 21:14</i></p>
<p>Szczerze powiedziawszy nie było tak źle. Sądziłem, że to będzie kompletna porażka, a tu jednak nie. Ten pocałunek na końcu zmienił moje zdanie o niej. Nie ważne, że jest pusta jak czekoladowe jajko wielkanocne kupione w sklepie za 50 gr. Mam wrażenie, że to będzie fascynujący romans. Zaraz zajrzę na jej profil na fotce.pl. Ciekawe jakie ma zdjęcia. Nie miałbym nic przeciwko gdyby na jednym z nich było widać zarys jej wątroby. Musze go kiedyś zobaczyć! Jak nie na zdjęciu to wezmę siłą w realu. To dopiero będzie orgazm.pl!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[let's talk]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/2008/02/23/lets-talk/</link>
<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 17:21:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/23/lets-talk/</guid>
<description><![CDATA[Rozmowa z kelnerem
- W czym mogę pomóc kociaki? – spytał podchodząc do mnie i chwytając moją]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>Rozmowa z kelnerem</i></p>
<p>- W czym mogę pomóc kociaki? – spytał podchodząc do mnie i chwytając moją dłoń.<br />
- Po pierwsze, ziom, łapy przy sobie, nie jestem gejem, a po drugie chcielibyśmy coś zamówić.<br />
- Oj chłoptasiu nie spinaj się tak, bo zamienisz się w agrafkę… – powiedział  puszczając oko do Klementyny. – To co chcecie zamówić?<br />
- 2 razy kawę ‘Made in China’ i 2 razy lody czekoladowo-truskawkowe z ‘Biedronki’. Mogą być podwójne porcje.<br />
- Się robi pluszaczki. Coś jeszcze?<br />
- Tak. Jeśli ze mną rozmawiasz nie zachowuj się i nie mów jak zniewieściały pedał przechodzący menopauzę. Teraz możesz odejść. - to było boskie! Muszę sobie zapisać gdzieś ten tekst o pedale.</p>
<p><i>Powrót do rozmowy Malcolma i Klementyny</i></p>
<p>- Nie uważasz, że byłeś dla niego zbyt szorstki? Wygląda na bardzo sponiewieranego przez los, należy mu się odrobina miłości.<br />
- Jeśli jesteś taka chętna to idź i go pociesz, twój wybór. Ja pedałem nie jestem i ani mi się śni iść i go wspierać duchowo, psychicznie, telepatycznie i fizycznie. Może to źle odebrać, a jego zachowanie może spowodować trwałe zmiany w mojej psychice.<br />
- Szłabym, ale nie wiem jak rozmawia się z homo. Nigdy nie miałam z nimi styczności. Dziś jest mój pierwszy raz…<br />
- To zacofana jesteś. Ale nieważne, nie chcę cię dołować jeszcze bardziej. Zmieńmy temat. Masz jakieś plany na wakacje? Jedziesz gdzieś z chłopakiem, przyjaciółką, rodziną tudzież własnym alter ego?<br />
- Gdzieś tam na pewno pojadę, ale z żadną z tych osób.<br />
- Dlaczego?<br />
- Ponieważ żadnej z tych osób nie posiadam. Ani chłopaka, ani rodziny, ani własnego alter ego. Jestem samotna jak Mandaryna po występie w Sopocie i przed nim zresztą też.<br />
- Nie wierzę ci. Musisz kogoś mieć, choćby nawet wszy we włosach, czy tasiemca w brzuchu, to już zawsze coś. Możesz do nich mówić, śpiewać dla nich, tańczyć razem z nimi, na pewno to docenią. Co prawda nie będą to przyjaciele do końca życia, ale zawsze to krok do przodu.<br />
- Tak sądzisz? Moim przyjacielem poważnie może być owsik, czy jakiś inny robak?<br />
- Tak. – ona serio jest taka naiwna i niedorobiona, czy tylko taką udaje? To dopiero jest pytanie.<br />
- To muszę ci powiedzieć, że podniosłeś mnie na duchu. Dzięki Malcolm. – wstała, podeszła do mnie i pocałowała w policzek.<br />
- Tylko w policzek? Liczyłem na coś więcej…<br />
- Nie tak szybko maleńki, na pożegnanie może dostaniesz coś więcej. – spojrzała na mnie swoim napalonym i zachęcającym wzrokiem, chyba, że tylko ja go tak odebrałem…<br />
- Pamiętaj, nigdy tak do mnie nie mów, gdy wiesz, że jeszcze się nie żegnamy. Teraz nie będę mógł się skupić na niczym innym.<br />
- Wybacz, nie wiedziałam, że takie teksty działają na kolesi. Dzięki za uświadomienie.<br />
- Oj nie ma za co, to będzie moja przyjemność. – powiedziałem podekscytowany.<br />
- Moja też, o to się nie obawiaj. Ej gdzie jest ten kelner?<br />
- Też mnie to zastanawia. Kuźwa sam robi te lody, czy co?!<br />
- Kto go tam wie co robi na zapleczu ze swoimi kolegami…<br />
- Czy ty tylko zawsze o jednym myślisz?<br />
- Wciąż zapominasz, że ja nie myślę.<br />
- Wybacz. O idzie ta kelnerowata cizia.</p>
<p><i>Kontynuacja rozmowy z kelnerem</i></p>
<p>- Już myśleliśmy, że się pociąłeś, ale nie wyglądasz mi na emo.<br />
- Bo nie jestem. Proszę wybaczyć, że to trwało tak długo, ale wystąpił mały problem. Zabrakło nam żabich móżdżków i musieliśmy zabić psa szefa, żeby zrobić dla was ten durny sos.<br />
- W menu nie ma do wyboru sosu z psiego mózgu. – odparła Klementyna  przeglądając grubą na 5cm książeczkę ze spisem zup, pieczeni, ryb, deserów etc.<br />
- A dziwisz się, że nie widzisz skoro trzymasz książkę do góry nogami? – spytałem.<br />
- Serio? Nie zauważyłam… Nie jestem spostrzegawcza, nie moja wina… Ja się na świat nie pchałam… to… to… skargi i zażalenia do moich rodziców… dla jasności oni nie żyją… przynajmniej tak mi codziennie mówią, że dla mnie są martwi i że się do mnie nie przyznają… ciekawe czemu…?<br />
- Szczerze to ja się nie dziwię, że nie chcą cię znać. Bo kto przy zdrowych zmysłach chciałby mieć niepełnosprawne umysłowo dziecko twojego pokroju? Bardziej upośledzonym chyba nie można być…<br />
- Dzięki za komplement.<br />
- Weź tak nie dziękuj za wszystko co powiem, bo miłe to nie jest. Wręcz okropne, żeby nie wyrazić się bardziej niekulturalnie.<br />
- Nie pomagasz mi Malcolm, coraz bardziej mnie dołujesz. Zamknę się w sobie, już mi usta drżą, o widzisz?!<br />
- Nie dramatyzuj babo, bo cię do krzesła przywiąże. Zobacz jak kelner się na ciebie gapi.<br />
- Ja wiem, że wy się kochacie i wogóle, ale ja tu czekam na was. – powiedział sfrustrowany kelner.<br />
- Ale myśmy nie chcieli lodów z sosem z psiego mózgu. Co będzie jeśli powiem, że ich nie chcemy?<br />
- To ja powiem, że nie macie wyboru, bo jeśli nie zapłacicie za te lody, sami staniecie się sosem dla innych klientów.<br />
- Czy mamy to rozumieć jako szantaż?<br />
- Nie, to było kulturalne ostrzeżenie z mojej strony.<br />
- Skoro tak to przynoś rachunek… – to był szantaż! Ja to wiem. Kulturalni ludzie tak nie mówią chyba, że są kanibalami z amazońskiego buszu. Pomyślałem.<br />
- Proszę. Należy się 349,90 zł.<br />
- Ile?! Chyba ci palma odbiła. Tyle kasy za 2 kawy i 2 porcje lodów, których nie tknęliśmy, bo podałeś nam nie z tym sosem co chcieliśmy.<br />
- Wasz problem. Macie tyle zapłacić i koniec kropka. Jeśli nie to dzwonię do żony szefa, a to jest ostra kobitka. Nie wiecie do czego jest zdolna.<br />
- I wolimy nie wiedzieć. Masz tu 350 zł, ale reszta do mnie!<br />
- No wiesz co te 10 gr mógłbyś sobie odpuścić i dać na napiwek. Przecież nie zbankrutujesz od tego, a tym bardziej nie wzbogacisz się.<br />
- Błąd. Za 10 gr można sobie życie ułożyć.<br />
- Ciekawe jakim cudem… Może mi łaskawie wyjaśnisz?<br />
- A proszę ja ciebie bardzo. Idziesz do monopolowego, prosisz o paczkę zapałek i co tam jeszcze chcesz, np. jakieś wino, wódkę, whisky, płacisz za zapałki, a resztę bierzesz na krechę. Ot cała filozofia.<br />
- Interesujące, interesujące… Stary ty to masz łeb! Masz to swoje 10 gr. – wyciągnął z kieszeni monetę i podał mi. – Tylko nie zgub, drugiej nie dostaniesz.<br />
- Niech cię o to już głowa nie boli. A teraz żegnam szanownego pana.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[randka.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 20:26:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/21/randka/</guid>
<description><![CDATA[                           Dom Malcolma, godzina 16:00
Jestem gotowy. Umyt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>                           Dom Malcolma, godzina 16:00</i></p>
<p>Jestem gotowy. Umyty, ogolony, przebrany, ale czegoś mi brakuje… Podkład nałożony, usta pomalowane bezbarwną pomadką, brwi wyrwałem, rzęsy podkręciłem. Włosy! Nie postawiłem włosów na żel! Mam tylko 3 tubki, ale może starczy.</p>
<p><i>30 minut później</i></p>
<p>Nie starczyło… ale teraz nie zdążę już pójść do sklepu. Trafiłby to wszystko piorun sycylijski… Jak mam się pokazać w takim stanie Klementynie?! Co ona sobie o mnie pomyśli?! Że jestem jakimś ostatnim menelem, żulem i Allach wie kim jeszcze… Jestem zmuszony żeby napluć sobie do szklanki i jako żelu użyć własnej, jedynej w swoim rodzaju flegmatycznej śliny.</p>
<p><i>16:45 </i></p>
<p>Gotowe teraz przynajmniej wyglądam jak człowiek. Muszę jechać, bo się spóźnię. (I tak się spóźnię, porządny facet zawsze spóźnia się na randkę).</p>
<p><i>‘Gorąca Laska’, godzina 17:15 </i></p>
<p>Wiedziałem, że się spóźnię i chciałem się spóźnić. Pierwsze wrażenie najważniejsze, a co. Widzę Klementynę. Wygląda bardziej szałowo niż wszystkie amerykańskie dziwki razem wzięte. Ba, nawet bardziej niż ruskie szmaty podczas nocy sylwestrowej. Poprzyglądam się jej trochę z ukrycia, albo nie. Podejdę, nie będę męskim patafianem.</p>
<p>- Cześć słońce. – powiedziałem robiąc najbardziej ponętny i wyuzdany uśmiech na jaki mnie stać. – Przepraszam za spóźnienie.<br />
- Elo elo 3 2 0. Nic się nie stało, sama przyszłam przed 5 minutami i szczerze powiedziawszy bałam się, że będziesz musiał na mnie czekać. Ale cieszę się, że to ty się spóźniłeś.<br />
- Cała przyjemność po mojej stronie. – skłamałem… kuźwa, a już miałem nadzieję, że się na mnie obrazi. – To jak, może zamówimy coś?<br />
- Chętnie, zaproponujesz coś?<br />
- Hm… niech pomyślę. Oferują tu wiele pysznych dań, ale my umówiliśmy się na kawę i lody więc zostańmy przy tym.<br />
- Nie stać cię na coś bardziej wykwintnego, czy co? Wiem, że sama proponowałam lody i kawę, ale to była jedna z wielu opcji…<br />
- Stać mnie, ale… ale nie mam ochoty na nic innego – odparłem zaskoczony faktem, że domyśliła się, że nie mam kasy. Cwana małpa. – To jak bierzemy te lody i kawę?<br />
- Ok., to ja proponuję kawę<i> ‘Made in China’</i>, a ty zamów jakieś lody, byle dobre. – domyśliłam się, że on jest sknerą, ale nie aż taką wielką… Faceci potrafią być zaskakujący.</p>
<p>- Niech będą czekoladowo-truskawkowe z ‘Biedronki’ polane sosem z żabich móżdżków. Swoją drogą to powiem ci, że nie wiedziałem iż żaby mają mózg. Dotąd byłem przekonany, że tylko ja jestem jego szczęśliwym posiadaczem… Fascynujące, muszę o tym porozmawiać z moim psychoterapeutą.<br />
- Jesteś pewny, że te lody są jadalne, bo fakt iż są zrobione z biedronki jest niepokojący…<br />
- Kobieto, nie z biedronki jako takiego ładnego, czerwonego w czarne kropki owada, tylko ze sklepu, który nazywa się ‘Biedronka’! Myśl trochę! Co innego gdybyś powiedziała, że sos z żabich móżdżków jest zły, mroczny i w ogóle, że go nie tkniesz. To potrafiłbym zrozumieć. Nie obraź się, ale twoja głupota mnie przeraża i przerasta! W negatywnym znaczeniu tej głupoty, żebyś czasem nie uznała tego za komplement…<br />
- Nie obrażaj się na mnie i nie krzycz! Przy okazji naszego pierwszego spotkania, mówiłam ci, że nie myślę…więc…nie…<br />
- Ok., ale myślałem, że tylko sobie żartujesz, lecz widzę iż się myliłem. – odparłem przerywając Klementynie.<br />
- Mógłbyś mi nie przerywać lowelasie od siedmiu boleści?! To, że jeździsz tym starym gruchotem, w którym nie działa wsteczny, a dach jest przeżarty rdzą – tak masz problem, bo zauważyłam, że zamalowałeś to lakierem do paznokci, nr 182, a dokładniej noszącym nazwę ‘Błękitny turkus’, swojej matki, kupionym w osiedlowym kiosku – oraz fakt, że w twoich włosach jest pełno śliny, nie czyni z ciebie boga. Co jest jednoznaczne z tym, że mógłbyś okazać kobiecie trochę szacunku, tym bardziej jeśli jesteś świadom tego iż ona nie myśli.<br />
- Sugerujesz, że nie mam do ciebie szacunku?! I tu cię zaskoczę. Mam i to duży, choć może tego nie pokazuję, ale to inna bajka. I z łaski swojej nie wymyślaj mi tu od lowelasów, bo nim nie jestem. – ale stuknięta baba, no i powiedz mi jak mam się nie denerwować i mieć do niej szacunek…?<br />
- Dobra zostawmy już to, nie chcę się kłócić na naszej pierwszej randce.<br />
- Randce? A kto powiedział, że to randka? – pierwsza i ostatnia baby… pomyślałem.</p>
<p>- Ludzie, co cię ugryzło? Czemu jesteś taki nerwowy? Dobrze, w takim razie to nie randka tylko głupie spotkanie jeśli tak wolisz.<br />
- Od razu lepiej to brzmi. Uspokoiłaś mnie tym. W takim razie możemy zawołać kelnera i złożyć zamówienie.<br />
- Ja to zrobię. – gwałtownie skinęła głową na jednego z nich, a ten podszedł do naszego stolika tanecznym krokiem niczym John Travolta w ‘Gorączce sobotniej nocy’.<br />
- Klementyno, spokojnie, bo ci głowa odpadnie.<br />
- Nie bądź taki do przodu, bo cię w tyle braknie. – odparła złośliwie.</p>
<blockquote></blockquote>
<blockquote>
<blockquote></blockquote>
</blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rozmyślania.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 16:07:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/20/rozmyslania/</guid>
<description><![CDATA[
I teraz będzie fragment, w którym swój udział miał Adzik!
Więc proszę o uwagę ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left">I teraz będzie fragment, w którym swój udział miał Adzik!</div>
<div ALIGN="left">Więc proszę o uwagę ot, co.</div>
<div ALIGN="center">
<p ALIGN="left">&#160;</p>
<h3><strong> 21 czerwca 2007</strong></h3>
<p><i>Leżąc na łóżku, godzina 00:01 </i></p>
<p ALIGN="left"> Jeśli zadzwoniłbym do niej teraz, czy wkurzyłaby się na mnie? Zaryzykować, czy nie? Nie... daruję sobie, pewni już śpi. Ciekawe jak wygląda gdy śpi. Jak zwiędnięta róża, czy jak żaba w błocie? Zapewne gorzej niż w dzień, to nie podlega żadnej dyskusji. Każda kobieta w nocy wygląda tragicznie. Nie umalowana, nie uczesana, nie ubrana. Istna męczarnia patrzeć na takie. Jak sobie przypomnę ile razy w swojej karierze musiałem na takie patrzeć , coraz bardziej zastanawia mnie fakt, że jeszcze żyję.</p>
<p><i>05:37</i></p>
<p>Nie spałem całą noc myśląc o niej. O jej oczach, włosach, wąskich ustach, chudym, aczkolwiek ponętnym ciele. Już widzę ten seksowny zarys wątroby widoczny na jej brzuchu…Rozmarzyłem się… A ta jej wprost nieproporcjonalna co do reszty odwłoku głowa, która jest bardziej okrągła niż piłka do nogi…</p>
<p><i>06:40</i></p>
<p>Dzwonię! Zdecydowałem się. Nawet jeśli obudziłbym ją, zaryzykuję! Tylko gdzie dałem jej numer?! Huston mamy problem! I to poważny! O jest, cały czas trzymałem go w ręce…</p>
<p>- Klementyna?!<br />
- Tak. Kto mówi?<br />
- To ja, koleś od turkusowego trabanta, chciałaś wczoraj żebym zabrał cię do raju i w ogóle. Pamiętasz?<br />
- Coś mi się kojarzy. Co tam u ciebie?<br />
- Całą noc nie spałem myśląc o tobie. Mam nadzieję, że cię nie obudziłem?<br />
- Nie, skądże. Właśnie skończyłam słuchać godzinek w Radiu Maryja. Cieszę się, że dzwonisz. Może umówimy się na jakieś lody i kawę?<br />
- No jasne! Sam miałem ci to zaproponować! To co powiesz na to żebyśmy umówili się w ‘Gorącej Lasce’? Wiesz gdzie to jest?<br />
- Tak wiem. Niech będzie o 17:00.<br />
- Ok. To jesteśmy umówieni. – odrzekłem zadowolony. – To do zobaczenia.<br />
- Pa.</p>
<p>Podziwiam się! W końcu zebrałem się na odwagę i zadzwoniłem do niej! Muszę się umyć, ogolić i zmienić bieliznę! Tylko jest mały problem… Nie posiadam żadnych perfum, maszynki do golenia ani czystych majtek… Jadę do sklepu!</p>
<p><i>W sklepie, godzina 11:00</i></p>
<p>Nie wiem na jakie majtki się zdecydować. Te białe z czarną, dwucentymetrową gumą, czy czerwone w różowe grochy… Choć kurde, czy czerwony nie gryzie się z różowym? A może oczojebne, pomarańczowe springi? Tak, niech będą springi! Teraz jakieś perfumy. Może dezodorant z AXE, albo coś bardziej ekskluzywnego, jakiś Calvin Klein? Nie, pójdę na rynek i kupię u ruskich coś za 15 zł , przynajmniej zaoszczędzę. Co z tego, że po nich zostają białe plamy na koszulach. Klementyna jest ślepa więc nie zauważy. Mam już prawie wszystko. Jeszcze tylko maszynka do golenia albo brzytwa. Idę do demobilu, tam mają takie fajne zardzewiałe i tępe z II Wojny Światowej za jedyne 3,50 zł. W zeszłym tygodniu kosztowały 4 zł, ale zrobili promocję, tak jak w Biedronce, ale tam kosztują 3,51 zł. Prawie to samo, lecz trzeba pamiętać, że prawie robi wielką różnicę. Za grosza można sobie życie ułożyć!</p>
<p><i>Kilka minut później</i></p>
<p>Dostałem gratis puszkę konserw w demobilu! Nie jem konserw, ale nie lubię marnować żarcia więc oddam ją jakiemuś staremu, wyłysiałemu, bezdomnemu psu. Niech ma biedaczek coś od życia. Pewnie żadna suka go nie chce to przynajmniej nie będzie głodny chodził. Dobra, wracam do domu.</p>
<p><i>Godzinę później</i></p>
<p>Po drodze wstąpiłem jeszcze do spożywczaka po paczkę prezerwatyw, tak na wszelki wypadek. Gdy odchodziłem od kasy jakaś moherowa babcia zaatakowała mnie parasolem i zaczęła wrzeszczeć ja mi nie wstyd zabijać nienarodzone dzieci! Ciekaw jestem czemu jej tak odbiło? Może się czegoś naćpała, jeśli tak to chciałbym wiedzieć co za narkotyk daje taki odlot. Powiem, że zaintrygowała mnie ta starucha.</p>
<p ALIGN="left">&#160;</p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[dylemat moralny.]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/2008/02/18/dylemat-moralny/</link>
<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 15:38:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/18/dylemat-moralny/</guid>
<description><![CDATA[Ten sam dzień, godzina 21:00

      Mam dylemat moralny. Nie wiem czy zadzwonić do Klementyny czy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="center"><i>Ten sam dzień, godzina 21:00</i></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="left">      Mam dylemat moralny. Nie wiem czy zadzwonić do Klementyny czy nie... Z jednej strony myślę, że z tej znajomości mógłby wyniknąć fascynujący romans, lecz z drugiej strony chciałbym już się ustatkować. Skończyć z przelotnymi romansami, znaleźć swój ideał kobiety, sprawić, że ona się we mnie zakocha i żyć z nią długo i szczęśliwie tak jak w durnych komediach romantycznych. To jest moje najskrytsze marzenie... I widzisz, w akcie desperacji odkryłem przed tobą moje ukryte pragnienie. Pewnie myślisz teraz, że jestem nieuleczalnie chorym romantykiem, ale tak nie jest. Każdy facet ma chwile załamania. Co ja mam zrobić? Już wiem, zadzwonię do Leo może zdoła rozwiązać mój problem!</div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left">- Leo?!<br />
- ‘Moja pupa jest gładka jak Velvet, więc zostaw nie wulgarną i subtelną wiadomość po sygnale.’<br />
- Leo! Odbierz do jasnej cholery ten telefon! Potrzebuję twojej pomocy! Wiem, że tam jesteś! Nie chcesz chyba żebym przyszedł do ciebie do domu?<br />
- Ty to wiesz jak człowieka do telefonu przyciągnąć...</div>
<div ALIGN="left">A wiesz jak to się nazywa? Szantaż mój drogi, szantaż. – odrzekł Leo. – Gadaj Malcolm co jest. W czym mam ci pomóc?<br />
- Bo widzisz poznałem dziś pewną kobietę. Z jednej strony mnie<br />
odraża, a z drugiej pociąga. Mam jej numer telefonu, a nie wiem czy do niej zadzwonić... Jak myślisz Leoś?<br />
- Po pierwsze nie mów do mnie Leoś, wiesz, że tego nie cierpię. Po drugie nie jestem błękitną linią dla złamanych serc, nieszczęśliwie zakochanych etc. Masz problem moralny to zadzwoń albo napisz do Twista. Po trzecie nie rozumiem jak jakaś kobieta może być jednocześnie odrażająca i pociągająca. Coś jest z tobą nie tak. Ile stary wypaliłeś skrętów w przeciągu ostatnich 10 minut?<br />
- Tylko dwa, bo ojciec nie wrócił jeszcze z roboty. A wracając do sprawy, ja cię błagam na kolanach! Powiedz mi, czy mam do niej zadzwonić, czy nie! – zacząłem szlochać zrozpaczony.<br />
- Uspokój się Malcolm. Najpierw przestań ryczeć, bo ci nie pomogę.<br />
- Postaram się. – odparłem uspokajając się.<br />
- Ok., w takim razie moje zdanie na ten temat jest takie, że powinieneś do niej zadzwonić. W końcu jesteś mężczyzną trochę honoru, no i założę się, że biorąc jej numer obiecałeś, że zadzwonisz. Czyż nie tak?<br />
- Obiecałem... skąd wiedziałeś?<br />
- Znam cię, nigdy nie odpuściłbyś sobie szansy na zdobycie łatwego towaru. – odrzekł z wyczuwalną nutką satysfakcji w głosie.<br />
- Menda jesteś i tyle ci powiem. Lecz mimo to i tak posłucham twojej rady i zadzwonię do niej, ale dopiero jutro. Niech się trochę pomęczy.<br />
- I kto tu jest mendą?! Ja w przeciwieństwie do ciebie nie znęcam się psychicznie nad dziewczynami. Idź się lepiej prześpij, bo pleciesz bzdury. Zadzwoń jak ci przejdzie.</div>
<div ALIGN="left">Odłożył słuchawkę. Chamstwo! Nawet nie powiedział <i>‘dobranoc’</i>... Zawsze mi tak mówi przed snem, dziś tego nie zrobił i pewnie dlatego nie zasnę... A na dodatek nie jadłem nic cały dzień i mi w brzuchu burczy. Idę zjeść krupnik. Oby tylko był jadalny, kto wie co matka do niego dodała.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[next page]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/2008/02/17/6/</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 11:44:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/17/6/</guid>
<description><![CDATA[Kilka godzin później

      Przeżyłem może nie tyle co dziwną, ale intrygującą histori]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="center"><i>Kilka godzin później</i></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="left">      Przeżyłem może nie tyle co dziwną, ale intrygującą historię. Fakt, że takie wydarzenie miało miejsce w moim ojczystym kraju nie napawa mnie optymizmem. Wręcz przeciwnie. Polska schodzi na psy, a raczej na nienormalne, niemoralne i niewyżyte seksualnie kobiety. Wsiadam sobie do mojego super, hiper, megalanserskiego, turkusowego trabanta, a tu nagle podbiega do mnie jakaś kobieta.</div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left"> - Weź mnie do raju! – krzyczy.<br />
- Jakiego raju? O czym ty wogóle gadasz kobieto?<br />
- Chcę znaleźć się w miejscu gdzie dziewczyn jest na pęczki, a  trawa jest zielona! – wciąż wrzeszczała piękna nieznajoma.<br />
- Nie znam takiego miejsca. – odrzekłem przyglądając się z zaciekawieniem jej twarzy. Widniał na niej jednocześnie smutek i radość, optymizm i pesymizm, niewinność i zbytnia pewność siebie. Była taka inna, owiana aurą tajemniczości, a pełna sprzeczności twarz przypominała muszlę klozetową bez kostki zapachowej. – Jak masz na imię?<br />
- Klementyna. – odrzekła speszona.<br />
- Śliczne imię. I nie myśl, że mówię tak tylko po to żeby zaciągnąć cię do łóżka. Nie jestem żigolakiem.<br />
- Nie pomyślałam tak. Bo wiesz problem polega na tym, że ja nigdy nie myślę. Chcę to zmienić i uważam, że mógłbyś mi w tym pomóc.<br />
- Ja? – odparłem zdziwiony. – Ale nie wiem jak byłoby to możliwe. Bo aby sprawić żeby ktoś zaczął myśleć potrzeba bardzo dużo czasu. Często okazuje się też tak, że taka pomoc jest bezskuteczna. Lecz jeśli dasz mi swój numer telefonu to umówimy się na powiedzmy kawę? Wtedy zrobię co w mojej mocy abyś zaczęła myśleć.<br />
- Nie wiem, nie znam cię. Skąd mam mieć pewność, że nie jesteś seryjnym mordercą, gwałcicielem, czy kimś w tym guście?<br />
-Przysięgam na honor Skry Bełchatów, a musisz wiedzieć, że jak przysięgam na jej honor to nie ‘kłamię’. – szkoda tylko, że ona nie wie jak bardzo nienawidzę tej drużyny pomyślałem...</div>
<div ALIGN="left"> - W takim razie dobrze. Dam ci mój numer telefonu, ale o adresie na razie zapomnij. 0 700 880 ... żartuję żeby nie było, że jestem dziwką spod latarni. 257 358 785, proszę.<br />
- Dzięki. – odparłem zachwycony.<br />
- Nie zapomnij do mnie zadzwonić! – krzyknęła odchodząc.<br />
- Zadzwonię, obiecuję!</div>
<div ALIGN="left"></div>
<div ALIGN="left">I tak oto poznałem cudowną kobietę. Była niezwykła jak widok krów pasących się na pastwisku obok fabryki azbestu, naiwna jak kobieta, która wpuszcza Zygmunta Hajzera do domu na reklamie proszku do prania i urocza jak kwiat róży po burzy. Wszystkie te cechy sprawiały, że na jej widok chciało się jednocześnie płakać, śmiać i rzygać. Nigdy nie czułem tylu emocji na raz w stosunku do jednej kobiety.</div>
<div ALIGN="left"></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[barceloński burdel]]></title>
<link>http://queenofhighways.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Sat, 16 Feb 2008 16:48:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>queenofhighways</dc:creator>
<guid>http://queenofhighways.pl.wordpress.com/2008/02/16/barcelonski-burdel/</guid>
<description><![CDATA[     Stwierdziłam, że muszę rozpowszechnić moją książkę. I tak oto dzięki radzie Adzik]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>     Stwierdziłam, że muszę rozpowszechnić moją książkę. I tak oto dzięki radzie Adzika postanowiłam iż będę ją umieszczać na WP.</p>
<div ALIGN="center"> <strong>'Miesiąc w europejskim haremie, czyli barceloński burdel'</strong></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center">20 czerwca 2007</div>
<div ALIGN="center"><i>Siedząc na przystanku MPK, godzina 6:00</i></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center"></div>
<div ALIGN="center">    Mam na imię Malcolm i jestem 24-letnim młodym mężczyzną. Mój pokój to totalny burdel. Pleśń, grzyb, zakrwawione ściany. Istna patologia. Spytasz pewnie dlaczego. Nie pytaj. To kwestia dziwnej i ekscentrycznej osobowości. Chcesz wiedzieć jak wyglądam? Tak? Ok, tylko nie mów, że nie ostrzegałem. Podobno za chudy, za kościsty, za wysoki, za bardzo owłosiony. ‘Stary weź się za siebie, dobrze ci radzę, bo mój pies nie chce nawet na ciebie spojrzeć. Lepiej wyglądają nawet trupy w kostnicy.’ – słowa mojego przyjaciela Leo. Nie ma to jak wsparcie bliskiej osoby. Tak podbudowała mnie psychicznie, że nie muszę chodzić już do psychologa.<br />
Kilka słów o mojej rodzinie. Matka jest żydówką polskiego pochodzenia. Kiedyś pracowała w rzeźni, ale po incydencie z siekierą i jej pracodawcą straciła lewą rękę. Przeszła na rentę i od tego czasu non stop siedzi w domu. 24 godziny, 7 dni w tygodniu popycha pierdoły przez telefon ze swoją przyjaciółką. Potem dziwi się tylko, że przychodzą takie kosmiczne rachunki... Tatuś z pochodzenia jest Jamajczykiem. Prawdziwy rastaman z półmetrowymi dredami. Przystojny, wysportowany, miły, ale wiecznie naćpany. Pracuje jako zielarz w pobliskiej aptece. No i jest jeszcze pies. Który myśli, że jest kotem. Poluje na myszy, łazi po drzewach, uważa się za króla osiedla, nie przebiera w słowach i jest wyrachowany.</div>
<div ALIGN="center">    To już cała moja rodzina. Owszem jest jakaś tam inna, bliższa, czy dalsza, ale na cmentarzu. Jestem ostatnie pokolenie tego powszechnie szanowanego rodu. Jeśli nie spłodzę dzieciaków wydziedziczą mnie, a po moim nazwisku ślad zaginie. Wszystko byłoby w porządku gdyby znalazła się jakaś potencjalna matka moich domniemanych bękartów. Ale szczerze powiedziawszy to niezależny mi na tym wszystkim. Nie odczuwam potrzeby posiadania dzieci, a fakt, że miałbym je wychować powoduje u mnie zawroty głowy.</div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
