<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>awangardowy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/awangardowy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "awangardowy"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 14:10:57 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Co tu jest psychodelią? Czyli - ten pan patrzy na mnie zza lustra...]]></title>
<link>http://filmozofia.wordpress.com/2008/01/08/co-tu-jest-psychodelia-czyli-ten-pan-patrzy-na-mnie-zza-lustra/</link>
<pubDate>Tue, 08 Jan 2008 22:08:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>miszka</dc:creator>
<guid>http://filmozofia.pl.wordpress.com/2008/01/08/co-tu-jest-psychodelia-czyli-ten-pan-patrzy-na-mnie-zza-lustra/</guid>
<description><![CDATA[Na jednej ze znanych stron poświęconych odnajdywaniu ciekawych linków w sieci pojawił się odgrz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na jednej ze znanych stron poświęconych odnajdywaniu ciekawych linków w sieci pojawił się odgrzebany teledysk do utworu <a href="http://www.wykop.pl/link/39616/najbardziej-psychodeliczny-mroczny-i-chory-polski-wideoklip">"Sad like a coal check"</a> zespołu Acid Drinkers. Rozpętała sie dyskusja, co wcale nie jest rzeczą dziwną, czy to jestże "psychodelia" czy tąże nie jest. Mówię tu oczywiście o bardzo przyjemnej wymianie zdań (dzięki ci szlachetne łebdwazero, ave ocenianie komentarzy!) jaką było mi dane prześledzić pod niniejszym opisem zaistniałej odkrywki teledyskowej.</p>
<blockquote><p>"Najbardziej psychodeliczny, mroczny i chory polski wideoklip. Bez flaków, bez udziwniania - po prostu sztuka i... chory umysł. Klasyk - do dziś zadziwia. Można bardzo łatwo zmienić sobie nastrój."</p></blockquote>
<div class="wykop-details">Cytatu koniec. Myśli zmroził mi dreszcz. Jak dobrze, że zaraz pod wstępem pojawił się link do klasyka, klasyk najlepiej tłumaczy, o czym mowa:</div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/l48HTZUHfeQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/l48HTZUHfeQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details"></div>
<div class="wykop-details">
<div align="left">Psychodelia gdzieś wyparowuje, gdy postrzelamy sobie troszkę z Gumkowym Janem.  "Sad like a coal check" ogląda się w zestawieniu jak dobranockę, no może przesadzam - raczej niczym pajtonowską animację.</div>
<div align="left"><span class="postbody"></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/_s1vNsLDc_E'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/_s1vNsLDc_E&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></div>
<div align="left"><span class="postbody"></span><br />
Oba te przykłady są oczywiście efektem próby wniknięcia w ludzką podświadomość. U Acidów obrazy przywołują estetykę sennego koszmaru. Bardzo ważnym zabiegiem, który wywoływać ma tu uczucie zniewolenia i wprost odnosić się do podstawowych zabiegów awangardowych jest posługiwanie się tzw. pętlą. Bohater chce wyjść z pokoju, lecz zamiast wyjścia, otwiera kolejne wejścia, jest uwięziony. Wszystko jednak płynie, porusza się, strach przed nieznanym jest mniejszy ponieważ zapętlone przedmioty, akcje widziane po raz kolejny stają się znajome, a przez to - bardziej swoje. Inaczej jest z teledyskiem <span>Chrisa Cunninghama. </span>Tutaj penetracja ludzkiej podświadomości odbywa się  w bardzo inwazyjny sposób. Koszmar zyskuje kształty. Z koszmarem zmuszeni jesteśmy egzystować w zamkniętym pomieszczeniu, przy braku światła. Przeraża nieznane, znanego wolelibyśmy nie zobaczyć. Dopiero gdy Rubber Johny staje się postacią mającą być przerażającą wariacją na temat niepełnosprawności (sic!), widz może wziąć głęboki oddech. Niepokój pozostaje.</div>
<p><span class="postbody"></span>Ja zaś podejmę rękawicę i postaram się zabrać was w kilkuczęściową podróż po najbardziej  "psychodelicznych" klipach w historii oraz wyjaśnić samo pojęcie, na dźwięk którego popkornożercy dostają ciar na tłustych karkach. C.d.n.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dobry wieczór]]></title>
<link>http://filmozofia.wordpress.com/2008/01/07/dobry-wieczor/</link>
<pubDate>Mon, 07 Jan 2008 20:39:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>skajsdelimit</dc:creator>
<guid>http://filmozofia.pl.wordpress.com/2008/01/07/dobry-wieczor/</guid>
<description><![CDATA[Nazywamy się Filmozofia i jedno póki co jest pewne: jesteśmy tylko bladą, niebieską kropką]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nazywamy się Filmozofia i jedno póki co jest pewne: jesteśmy tylko bladą, niebieską kropką... Oprócz tego: odwróconym lemmingiem, małym kamyczkiem z "Traktatu moralnego" Miłosza, jedną może szprychą ze "Złodziei rowerów", a może: nożem w wodzie, kluczem w kieszeni Amelii, kroplą kawy u Jarmuscha i przewróconym żołnierzykiem ze "Sztuczek"? Ja nazywam się Mateusz Wilkoń a.k.a. Skajsdelimit, a to "skajsdelimit" to od niebo jest limitem, bo - musicie wiedzieć -  niebo dla mnie jest wielkim bladoniebieskim oceanem.</p>
<p>Lubię oglądać filmy i rozmawiać o nich. Jakiś czas temu zauważyłem, że mówiąc o filmach często zwracam uwagę na zupełnie inne rzeczy niż typowi recenzenci. Nie lubię streszczać fabuły. Nie lubię określać zdjęć/muzyki/dialogów mianem "dobrych", "złych" i "średnich".  Nie lubię przyznawać filmom gwiazdek.  Nie interesują mnie plotki ze świata Hollywoodu, sto razy na sekundę zawierane i rozpadające się małżeństwa. Może jest to komuś potrzebne, mi nie jest. Filmy. Lubię zawiesić się na jakimś szczególe i złapać podobny, drugi. Zauważyć coś od dupy strony, że tak powiem, wyjąć z filmu jedną bladą, niebieską kropkę. Bo wiecie, jeśli macie już szczegół to znajdziecie i drugi i trzeci. To tak jak z uczeniem się nieprzekładalnego na twój języka - szukasz powtarzających się form: najpierw pojedynczych dźwięków, dajmy na to głosek, potem zbitek, sylab, zdań, w końcu zaczynasz słyszeć dłuższe formy, całe wypowiedzi.. Zauważasz je i to jest pierwszy krok do zrozumienia języka. Podobnie z filmem - nie zrozumiesz go, jeśli nie widzisz szczegółów. To się bodajże nazywa koło filologiczne. Mogę coś mylić, ale to szkoła interpretacji, w której od szczegółu przechodzisz w ogół, by znowu zejść w szczegół, ogół, itd. Staram się tak interpretować filmy, choć bywa, że  wystarczy jedno spojrzenie i wiesz już o co chodzi. Chciałbym to przelać w Filmozofię.</p>
<p>Ja piszę tak, ktoś pisze siak. Kolega Michał, współzałożyciel bloga pisze inaczej, Corina, nasza pracowita redaktorka jeszcze inaczej. Czego możecie się więc spodziewać po Filmozofii? Na pewno ucieczki od klasycznej formy recenzji z oceną pod spodem. Na pewno postaramy się wychwycić z filmu jego klimat i może to co na pozór niezauważalne. Raczej nie zamierzamy gonić za nowościami - odświeżymy sporo starszych, dobrych filmów, ale i o nowszych produkcjach popisać/poczytać będzie okazja. Chociażby fakt, że polskie kino - za sprawą twórców takich jak: Jakimowski, Trzaskalski, Koterski,  Gliński, Wojcieszek czy Komasa - po roku 2000 ewidentnie odżywa (zresztą nie tylko polskie, wraca Rosja, Czechy, Europa środkowa) siłą rzeczy przywiedzie nas (mnie przynajmniej) w te nowsze czasy.</p>
<p>Wrócimy też do przeszłości: od Griffitha przez Chaplina, Fritza Langa, Eisensteina, po Bergmana, Felliniego, Hasa czy Kubricka. Dla klasyki znajdzie się miejsce, bo i musi się znaleźć. Jednakowoż subiektywnie będziemy jechać: ja lubię Łozińskiego na przykład, Michał Rybczyńskiego i awangardę, Corina "Wywiad z wampirem" lubi, czy tam inne rzeczy. Staramy się zaprosić do pisania kilka mających coś do powiedzenia osób, jednocześnie zachęcamy naszych czytelników do mailowego kontaktu z nami i aktywnego uczestniczenia w powstawaniu czegoś, mamy nadzieję, wyjątkowego. Zachęcamy do czytania i dzielenia się z nami swoimi wrażeniami z tego co przeczytane, ale przede wszystkim z filmów. Bo o to tu chodzi.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
